Dziś rano Michael James wcale nie czuł się dobrze. Ledwo mógł oddychać.
Nicholas, niczego nie chcę. Ani jednej twojej tabletki, niczego. Tylko proszę, pozwól mi pożegnać się z Buddym, wyszeptał, zerkając na kroplówki. Proszę. Tylko zdejmij to ze mnie.
Skinął głową, błagalnie patrząc. Nie mogę tak po prostu żyć. Rozumiesz? Łza spłynęła mu po policzku. Wiedziałem, że jeśli wszystko odłączę, może nie dojść do drzwi wejściowych.
Wszyscy faceci z oddziału zebrali się wokół nas.
Nicholas, chyba da się coś zrobić? Nie powinien tak żyć.
Leave a Comment