Miles podał policji naszą trasę, dane biletu, wiadomość i nagranie z poczty głosowej.
Kiedy przyjechał funkcjonariusz, zadał pytanie, którego unikałem:
„Czy ma pan jakieś długi, spory lub sprawy prawne, które mogłyby prowadzić do nękania?”
Twarz Milesa napięła się.
Zawahał się – na tyle długo, by poczuć się zdradzonym – po czym skinął głową.
„Złożyłem zeznania w sprawie oszustwa w zeszłym roku” – przyznał.
„Pracowałem dla firmy, która prała brudne pieniądze.
Współpracowałem.
Ludzie trafiali do więzienia.
Myślałem, że to już koniec”.
Wyraz twarzy policjanta stwardniał.
„Często tak nie jest” – powiedział.
„Nie ze świadkami”.
Evan chwycił mnie za kurtkę.
„Mamo… umrzemy?” – wyszeptał.
Serce mi pękło.
Leave a Comment