Położyłam się i ostrożnie objęłam jego twarz.
„Nie” – powiedziałam stanowczo.
„Jesteś bezpieczny.
Byłeś mądry.
Kupiłeś nam czas”.
Policja przeszukała parking i sprawdziła pobliskie kamery.
Mężczyzna zniknął – zanim przyjechali policjanci, jakby dokładnie wiedział, ile ma czasu.
Ale zostawił jedną rzecz: na peronie autobusowym ochrona znalazła małą złożoną karteczkę pod numerem naszego miejsca.
Funkcjonariusz otworzył ją w rękawiczkach.
Pojedynczy wiersz wielkich liter:
„NIE BĘDZIEMY JUŻ PYTAĆ”.
Ręce Milesa drżały, ale jego głos pozostał spokojny.
„Dzisiaj nie będziemy już jechać dalej” – powiedział.
„Jedziemy w bezpieczne miejsce.
I zapewniamy ochronę”.
Funkcjonariusz skinął głową.
„Możemy pana eskortować w bezpieczne miejsce i skoordynować działania z osobą kontaktową z poprzedniej sprawy” – powiedział.
„Zmień trasę, hotel, plany.
Załóżmy, że ma dostęp do danych publicznych i potrafi przewidzieć ruchy”.
Nie kontynuowaliśmy podróży tej nocy.
Leave a Comment