Evan wyszeptał: „Wypowiedziała moje imię”.
Miles stężał.
„Wiem” – powiedział.
„To znaczy, że musimy działać teraz”.
Odwrócił się do mnie spokojnym, ale naglącym głosem.
„Nie wsiądziemy więcej do tego autobusu.
Jedziemy w bezpieczne miejsce.
I dzwonimy na policję”.
**Część 3**
Poszliśmy prosto do biura ochrony na parkingu, eskortowani przez kierownika.
Miles trzymał Evana za sobą, jedną ręką opierając go o ramię.
Obejrzałem się przez ramię, czekając, aż brązowy płaszcz i kapelusz znów się pojawią.
Ochroniarze przeglądali nagranie z kafeterii, podczas gdy czekaliśmy.
Nagranie potwierdziło, że ten sam mężczyzna wsiadł w tym samym momencie, co my. Siedział tuż za nami, kilkakrotnie wskazując telefonem na Evana, a następnie szedł za nami z autobusu na parking.
„Śledzi ich ruchy” – powiedział cicho kierownik, blady na twarzy.
Leave a Comment