Wtedy nadeszło najgorsze: mój telefon zawibrował z nieznanego numeru.
Pojawiła się wiadomość:
KONIEC ZABAWY W CHOWANEGO.
MOŻEMY TO ZROBIĆ LEKKO LUB OSTRO.
Ścisnął mi się żołądek.
Pokazałam Evanowi ekran na tyle długo, żeby wiedział, że mu wierzę, a potem schowałam go, żeby nie przeczytał ponownie groźby.
Na zewnątrz rozległy się kroki – biegnące.
Męski głos zawołał: „Proszę pani?”.
Budka zadrżała i o mało nie krzyknęłam – dopóki nie rozpoznałam głosu Milesa.
„To ja” – powiedział nagląco.
„Otwórz”.
Otworzyłam budkę, a Miles natychmiast nas objął.
Zmierzył wzrokiem twarz Evana, a potem moją, jakby liczył rany.
„Kim jest ten mężczyzna?” – wyszeptałam.
Leave a Comment