Brawa Sterlinga natychmiast wyparowała. Rada prawie nigdy nie dzwoniła na bezpośredni numer, chyba że szkoła dosłownie stanęła w płomieniach. Jego ręka lekko drżała, gdy sięgał po słuchawkę i nacisnął przycisk głośnika, żeby nie musieć trzymać jej przy uchu.
„Dr Sterling mówi” – odpowiedział nagle napiętym i formalnym głosem.
„Panie Thorne?” – zagrzmiał głos z głośnika. To był Arthur Vance, Przewodniczący Rady. Nie brzmiał oficjalnie. Brzmiał spanikowany. „Elliot, widzieliśmy priorytetowy alert z twojej aplikacji bezpieczeństwa. Czy jest jakiś problem w Akademii? Potrzebujesz pomocy?”
Sterling zamarł. Krew odpłynęła mu z twarzy tak szybko, że wyglądał jak woskowa figura. Wpatrywał się w głośnik, po czym powoli, z bólem, podniósł na mnie wzrok.
„Arthur?” Sterling wyjąkał, a jego głos opadł do przerażonego szeptu. „To Alistair. Dlaczego… dlaczego nazywasz tego człowieka „panem Thorne”?”
„Cicho bądź, Alistair!” warknął Vance przez głośnik, a ostry rozkaz odbił się echem od mahoniowych ścian. „Nie będziesz się odzywał, dopóki ktoś cię nie poprosi. Elliot Thorne jest jedynym dobroczyńcą Sterling Heights Trust. Jest właścicielem ziemi pod twoimi stopami, funduszu powierniczego, z którego wypłacana jest twoja pensja, i – od pięciu sekund – twojego kontraktu”.
Cisza w biurze była…
Leave a Comment