„Nie.”
„Słyszałaś coś?”
Pokręciło sennie głową.
Wsunęłam rękę pod krawędź materaca.
I dotknęłam czegoś, co zdecydowanie nie powinno było leżeć na łóżku.
Kiedy moje palce dotknęły przedmiotu pod materacem, przeszedł mnie zimny dreszcz.
To było długie i sztywne, jak plastik albo metal.
Szybko cofnęłam rękę i wstałam.
„Mia” – powiedziałam cicho – „chodź, usiądź ze mną na chwilę”.
Przetarła oczy i zeszła z łóżka.
„Co się stało?”
„Jeszcze nie wiem.”
Odsunąłem materac od ściany i ostrożnie uniosłem jeden róg.
To, co zobaczyłem pod spodem, sprawiło, że serce mi zamarło.
Między materacem a drewnem wciśnięta była wąska, czarna plastikowa rurka.
między ramami łóżek.
Było podłączone do cienkiego kabla biegnącego wzdłuż boku łóżka w kierunku podłogi.
Przez chwilę nie rozumiałam, co widzę.
Potem zdałam sobie sprawę.
To nie była część łóżka.
To było urządzenie.
Leave a Comment