Pocałowałam go w czoło i wstałam.
„Spokojnie. Babcia u ciebie nocuje”.
Jego oczy się rozszerzyły. „Dokąd idziesz?”
Uśmiechnęłam się słabo.
„Żeby coś wyjaśnić w szkole”.
Wyszłam na korytarz i zadzwoniłam pod numer, który zapisałam w dziale „Działalność sądowa – priorytet”.
„Tu sędzia Carter” – powiedziałam spokojnie. „Przynieś akta Marcusa Hale’a i przygotuj papiery”.
„Tak, Prezesie Sądu Najwyższego” – odpowiedziała sekretarka.
Rozłączyłam się.
Myśleli, że robią krzywdę małemu dziecku.
Nie mieli pojęcia, kim była matka.
—
### Rozdział 2: Dawni wrogowie
Akademia Brookstone wyglądała bardziej jak luksusowy ośrodek wypoczynkowy niż szkoła.
Drogie SUV-y zapełniały parking.
A na dwóch pierwszych miejscach stało jasnoniebieskie Lamborghini.
Leave a Comment