„Dziecko, którego się spodziewasz… jest moje”.
Twarz Charlotte pozostała bez wyrazu.
„Wciąż moglibyśmy mieć rodzinę” – kontynuował.
Charlotta powoli pokręciła głową.
„Zrezygnowałaś z tej szansy, wybierając pieniądze ponad lojalność” – powiedział cicho.
Potem odezwał się jego prawnik.
„Z powodu poważnych naruszeń etyki ujawnionych podczas śledztwa” – wyjaśnił – „pan Mercer został trwale usunięty ze stanowiska i pozbawiony możliwości kierowania instytucjami finansowymi”.
Głos Juliana załamał się.
„Ale kiedyś mnie kochałeś”.
Charlotte podeszła do okna, z którego roztaczał się widok na panoramę miasta.
„Nie” – odpowiedziała spokojnie. „Kochałeś podziw, którym cię obdarzałam”.
Odwróciła się do niego.
„Kiedy to odbicie przestało ci schlebiać, stłukłeś lustro”.
Leave a Comment