„Nie mam pojęcia, co robię” – wyznałam. „Zajmuję się roszczeniami. Ledwo daję radę z własnym budżetem”.
Pan Harper uśmiechnął się delikatnie. „W takim razie pierwszym krokiem jest zatrudnienie dobrego doradcy finansowego, a nie samochodu sportowego” – powiedział. „Twoja babcia również zastrzegła, że Bailey będzie miał zapewnioną opiekę z tej kwoty w razie potrzeby. Dosłownie powiedziała, że pies powinien przejść na emeryturę w wielkim stylu”.
Wydałam z siebie stłumiony śmiech, który przerodził się w szloch.
Bailey polizał mnie za nadgarstek, wyraźnie to aprobując.
Następne kilka tygodni upłynęło pod znakiem papierkowej roboty, telefonów i rodzinnych plotek o tym, co babcia „byłaby zadowolona”.
Zack podtrzymał swoją groźbę i zakwestionował testament.
Leave a Comment