Mój syn wdrapał się na biurko prezesa, a portier wykrzyknął: „On jest szefem!”.
Nigdy nie planowałam zabierać bliźniaków na dostawę mebli.
Ale w ten czwartkowy poranek wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło.
Niania odwołała zamówienie trzydzieści minut przed planowanym wyjazdem, właściciel mieszkania ciągle do mnie dzwonił z powodu pękniętej rury, a bateria w moim telefonie była naładowana w dwunastu procentach, bo zostawiłam ładowarkę w domu.
Pracuję w małej firmie kurierskiej w Chicago i przegapienie ważnej dostawy nie wchodziło w grę.
Mój szef już mnie ostrzegł, że kolejne odwołanie w ostatniej chwili pozbawi mnie pracy na tydzień.
Leave a Comment