„W sumie sześćset sześćdziesiąt tysięcy forintów” – wyszeptał Sándor, a jego głos załamał się w blasku świecy. Kto co miesiąc otrzymywał sekret Sándora w postaci pięćdziesięciu tysięcy forintów?

„W sumie sześćset sześćdziesiąt tysięcy forintów” – wyszeptał Sándor, a jego głos załamał się w blasku świecy. Kto co miesiąc otrzymywał sekret Sándora w postaci pięćdziesięciu tysięcy forintów?

— Na rachunku zostało tylko osiem tysięcy forintów — dodała, po czym odwróciła się z powrotem do ekranu telewizora.

Mária stała przy kuchennym stole, trzymając w dłoniach listę zakupów. Na zewnątrz wył październikowy wiatr, trzęsąc szybą. W środku było ciepło, ale czuła chłód w kościach.

Odłożyła gazetę. Nie powiedziała ani słowa. W takich chwilach od trzydziestu jeden lat miała w zwyczaju milczeć.

Osiem tysięcy forintów oznaczało: w tym tygodniu nie będzie mięsa. Oznaczało: kończy się płyn do mycia naczyń, coś znajdzie.

Oznaczało: czubek buta zaczynał jej pękać, ale wytrzymała jeszcze chwilę. Zawsze wytrzymała jeszcze chwilę.

— Mária, słyszałaś? — zawołał Sándor z salonu.

— Słyszałam — odpowiedziała Mária.

Odsunęła listę i wyjęła z szuflady mały, kraciasty notesik. Wpisywała to co miesiąc, w miarę jak pieniądze szły.

To był stary nawyk, którego nauczyła się od matki. Matka mówiła: jeśli to zapiszesz, przynajmniej zobaczysz, że nie jesteś szalona.

Mária nie była. Po prostu coraz wyraźniej rozumiała, że ​​coś jest nie tak.

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top