“„Tato… proszę wróć do domu… ​​uderzyłem cię”

“„Tato… proszę wróć do domu… ​​uderzyłem cię”

Drzwi wejściowe były otwarte.

Włamane.

Roztrzaskane.

Usłyszałem głosy w środku.

Głośne. Ostre.

Pobiegłem.

Ten widok na chwilę mnie zamroził.

Marcus stał na środku salonu.

Pomiędzy Ethanem…

a Kyle’em.

Ethan kucał pod ścianą, jego drobne ciało drżało. Przycisnął rękę do piersi.

Marcus stał lekko przed nim, z jedną ręką lekko wyciągniętą, by go osłonić.

Kyle stał naprzeciwko nich.

Kij baseballowy wciąż trzymał w dłoni.

Ale już nim nie uderzał.

Bo Marcus tam był.

„Tato…”

Głos Ethana przerwał tę chwilę.

Poruszyłem się.

Szybko.

Uklęknąłem obok niego.

„Hej, hej – jestem tutaj” – powiedziałem i delikatnie przyciągnąłem go do siebie. „Jestem tutaj”.

back to top