Hayes, głosem napiętym, ale opanowanym, zapytał: „Jak długo musimy to wytrzymać?”
„Wystarczająco długo”.
Nikt nie potrzebował wyjaśnień.
Pasażerowie kontynuowali gwałtowny ruch, nie zdając sobie sprawy, jak blisko są katastrofy. Niektórzy się modlili. Inni ściskali podłokietniki tak mocno, że aż zbielały im kostki. Kilku pytało stewardesy, co się dzieje, ale nikt nie był w stanie zaoferować niczego poza spokojnymi instrukcjami i wyćwiczonym zapewnieniem.
Na czele Sarah kontynuowała koordynację działań obronnych w czterech oddzielnych samolotach pasażerskich, monitorując jednocześnie pogodę i czekając na pomoc, która wciąż wydawała się zbyt odległa.
Wtedy myśliwce zmieniły zachowanie.
Prowadzący Su-35 gwałtownie przyspieszył i zerwał linię ataku. Jego skrzydłowy podążył za nim. Przez chwilę Sarah zastanawiała się, czy zmieniają pozycję, aby znaleźć się pod innym kątem, ale potem kontroler wojskowy odezwał się przez radio, a jego podniecenie przebiło się przez trening.
Myśliwce NATO przybyły.
4 F-15 Eagles wlatywały w strefę starcia z dużą prędkością, z aktywnym uzbrojeniem. Wrogie Su-35 wykryły je i natychmiast się wycofały, zamiast ryzykować bezpośrednie starcie z myśliwcami specjalizującymi się w przewadze powietrznej.
Sara nie od razu się rozluźniła. Utrzymywała samoloty pasażerskie w defensywnym rozkroku, dopóki kontroler nie potwierdził, że wrogie odrzutowce znajdują się daleko od tego obszaru i są pod eskortą NATO. Dopiero wtedy zaczęła przywracać samoloty do stabilnych kursów i wysokości.
Poszczególni piloci komercyjni, jeden po drugim, reagowali na jej polecenia, a w ich głosach słychać było mieszankę ulgi i zdziwienia. Zachowywali się profesjonalnie, ale nawet przez ucięty język radiowy słyszała, co czują.
Wiedzieli, że ktoś ich właśnie uratował.
Leave a Comment