„Spała spokojnie — aż do momentu, gdy kapitan krzyknął: »Czy na pokładzie są jacyś piloci myśliwców?!«”

„Spała spokojnie — aż do momentu, gdy kapitan krzyknął: »Czy na pokładzie są jacyś piloci myśliwców?!«”

Wysocy rangą urzędnicy wojskowi i lotniczy chcieli stworzyć nowe ramy koordynacji obronnej między lotnictwem komercyjnym a strukturami dowodzenia wojskowego, system identyfikacji, zarządzania i reagowania na wrogie zagrożenia powietrzne z udziałem samolotów cywilnych. Incydent nad Atlantykiem pokazał, jak bardzo narażone mogą być loty komercyjne w pewnych warunkach.

Chcieli, aby Sarah pomogła w jego budowie.

Program miał nazywać się Obrona Taktyczna Lotnictwa Komercyjnego, czyli CATD. Koncentrowałby się na protokołach szybkiej komunikacji, rozpoznawaniu zagrożeń, awaryjnym doradztwie taktycznym dla pilotów komercyjnych oraz skoordynowanych reakcjach z wojskowymi myśliwcami przechwytującymi. Linie lotnicze nie szkoliłyby swoich załóg, by latały jak pilotów myśliwców, ale nauczono by ich, jak zyskać na czasie, jak zmienić pozycję, jak myśleć, gdy zagrożeniem nie będzie już pogoda czy awaria systemów, ale aktywna wrogość.

Sarah słuchała, mówiła niewiele i zadawała ważne pytania.

Czy szkolenie będzie rzeczywiste, czy tylko pozorowane?

Czy linie lotnicze faktycznie będą współpracować?

Czy wojsko udostępni wystarczająco dużo informacji, aby strona cywilna mogła działać inteligentnie?

Czy odpowiednio je sfinansują, czy po prostu powołają kolejny komitet, który napisze raporty, z których nikt nie skorzysta?

Odpowiedzi były ostrożne, niepełne, ale wystarczająco obiecujące.

Poprosiła o tydzień do namysłu.

back to top