„Samolot ucichł na wysokości 30 000 stóp — dopóki 11-letnia dziewczynka nie zajęła miejsca pilota”

„Samolot ucichł na wysokości 30 000 stóp — dopóki 11-letnia dziewczynka nie zajęła miejsca pilota”

Kilku pasażerów odwróciło się, żeby na nią spojrzeć. Niektórzy uśmiechnęli się smutno, myśląc, że to niewinne stwierdzenie dziecka. Inni wyglądali na zirytowanych, że mała dziewczynka przerywa im w kryzysowej sytuacji.

„To miłe, kochanie” – powiedziała starsza kobieta. „Ale to nie jest zabawa. Prawdziwi piloci nam pomogą”.

„Nie żartuję” – upierała się Mia, podnosząc głos. „Mój ojciec był kapitanem Robertem Chinem. Nauczył mnie procedur awaryjnych. Szkoliłam się na symulatorach lotu przez dwa lata. Wiem, jak pilotować ten samolot”.

Patricia w końcu odwróciła się, żeby na nią spojrzeć. Na chwilę ich oczy się spotkały. Patricia dostrzegła w wyrazie twarzy dziecka coś, co ją zatrzymało. Nie dziecięcą fantazję, ale autentyczną wiedzę i determinację.

„Ile masz lat?” – zapytała Patricia.

„11. Ale znam procedury.

Potrafię czytać wskazania przyrządów. Wiem, jak nawigować i lądować. Proszę pozwolić mi pomóc”.

Pilot helikoptera, który był już w drzwiach kokpitu, spojrzał na Mię i pokręcił głową. „Proszę pani, z całym szacunkiem dla tej młodej damy, nie możemy posadzić dziecka na miejscu pilota. Postaram się jak najlepiej opanować te sterowanie”.

„Czy wie pan, co pokazują wyświetlacze EFIS?” – zapytała go Mia wprost. „Czy potrafi pan odróżnić PFD od ND? Czy wie pan, jak wyregulować FCU lub jak korzystać z FMS?”

Mężczyzna zamrugał, nie rozpoznając połowy terminologii, której właśnie użyła.

Patricia natychmiast podjęła decyzję. „Jak się pan nazywa?”

„Mia Chin”.

„Mia, chodź ze mną. Proszę pana” – zwróciła się do pilota helikoptera – „ty też chodź. We dwójkę, może mamy szansę”.

Gdy Mia szła przejściem w stronę kokpitu, pasażerowie patrzyli z niedowierzaniem. Ta mała dziewczynka z warkoczykami i pluszowym królikiem, do którego uśmiechali się protekcjonalnie godzinę wcześniej, mogła być ich jedyną nadzieją na przeżycie.

Kokpit był bardziej imponujący niż jakikolwiek symulator, jaki Mia widziała. Dwóch nieprzytomnych pilotów. Oszałamiająca liczba wyświetlaczy i kontrolek. Przytłaczający ciężar 162 istnień ludzkich, zależny od tego, co wydarzy się w ciągu najbliższych kilku godzin.

„Czy naprawdę wiesz, co robisz?” zapytał sceptycznie pilot śmigłowca.

back to top