„Nie igraj ze mną”.
To powiedziało Elaine i oficerowi Greene’owi wszystko. Derek doskonale wiedział, co zostawił, i wiedział, że to ma znaczenie.
Zachowałam spokój. „Mówiłaś, że sprzedałaś wszystko i zamierzasz rozpocząć życie marzeń. Myślałam, że starannie to spakowałaś”.
Derek mruknął coś pod nosem. W tle słyszałam hałasy lotniska – komunikaty, toczące się walizki, stłumione echo terminali. A więc to nie był romans. Panika.
„Rachel, posłuchaj mnie. Ta torba jest moja”.
Oficer Greene zrobił krótką notatkę.
„Nie” – powiedziałem. „Nie do końca”.
„Nie bądź hipokrytą. Po prostu włóż to do samochodu i przywieź mi”.
Tym razem uśmiech Elaine był ostry jak brzytwa.
„Ukradłeś mój samochód” – powiedziałem. „Możesz przemyśleć swoje instrukcje”.
Zniżyła głos, co oznaczało, że jest wśród ludzi. „Mówię poważnie”.
„Ja też”.
Potem powiedziała najgłupszą rzecz, jaką mogła zrobić.
„Nie masz pojęcia, co jest w tej torbie”.
Spojrzałem prosto na oficera Greene’a i odpowiedziałem zamyślony.
„Tak, jest. Dlatego policja ją zatrzymuje”.
Cisza.
Cisza, jakby czyjś puls zatrzymał się kilka stanów dalej.
Potem Derek się rozłączył.
Elaine zamknęła notes. „No cóż. Oficjalnie jesteś przestraszona”.
Ale przestraszeni mężczyźni nie są nieszkodliwi. To był kolejny etap.
O 23:30 czarny mercedes dwukrotnie zwolnił przed domem. Nowe przednie kamery uchwyciły tablicę rejestracyjną.
O północy ktoś próbował otworzyć boczną furtkę, ale okazało się, że jest zamknięta. O 00:14 Vanessa w końcu napisała mi SMS-a o nieznanym numerze.
Trzeba oddać, co nie twoje, zanim komuś stanie się krzywda.
Leave a Comment