Zerknęłam na dom, czując dziwną ulgę, ale i lęk. Bezpieczni? Czy naprawdę możemy być bezpieczni? Czy Derek też nas tu wyśledzi? Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że zawsze jest o krok przed nami, że bez względu na to, jak daleko uciekniemy, nigdy nie będziemy naprawdę wolni.
Otworzyłam drzwi samochodu i wysiadłam, nogi się pode mną trzęsły. Pomogłem Sadie wysiąść z tylnego siedzenia i wniosłem ją do środka, a w mojej głowie wirowało wszystko, co się wydarzyło. Kiedy weszliśmy do domu, ogarnęło mnie dziwne poczucie ostateczności, jakbym przekroczył jakąś niewidzialną granicę. Nie było już odwrotu.
Wnętrze było proste, ale przytulne. Delikatne światło lamp rzucało delikatne cienie na ściany, a zapach świeżo wyczyszczonych dywanów mieszał się z delikatną wonią lawendy. To było dalekie od pełnego napięcia domu, który opuściliśmy, ale nawet tutaj nie mogłem pozbyć się wrażenia, że coś czai się tuż poza zasięgiem wzroku.
Tessa zaprowadziła mnie do pokoju gościnnego i przygotowała łóżko dla Sadie, upewniając się, że jest jej wygodnie. Siedziałem obok niej przez chwilę, obserwując, jak śpi, próbując znaleźć ukojenie w tej ciszy. Ale prawda była taka, że nie mogłem przestać myśleć o Dereku. O mężczyźnie, któremu kiedyś ufałem, ojcu mojego dziecka, osobie, która obiecała mi, że zawsze będziemy bezpieczni.
Wstałam i podeszłam do okna, wypatrując ciemnej ulicy. Świat wydawał się ogromny i pusty, niczym pustka, której nie mogłam wypełnić. Co on teraz robił? Czy planował kolejny ruch? Czy nas obserwował?
Poczułam wibracje w kieszeni i wyciągnęłam telefon. Kolejna wiadomość. Tym razem numer nie był zablokowany.
Wiem, gdzie jesteś.
Oddech, który wstrzymywałam, uleciał mi gwałtownie. Ręka mi drżała, gdy ponownie czytałam wiadomość, próbując ją zrozumieć. Wiedział, gdzie jesteśmy. Był bliżej, niż zdawałam sobie sprawę.
Szybko napisałam odpowiedź:
Czego chcesz, Derek?
Jego odpowiedź nadeszła niemal natychmiast:
Nie masz nad tym kontroli, Audrey. Zawsze mam przewagę. Będę w kontakcie.
Leave a Comment