Sadie spała smacznie na tylnym siedzeniu, jej małe ciałko zwinięte pod kocem, który przyniosła Tessa. Jej twarz, niegdyś przepełniona przerażeniem, teraz była spokojna, ale wiedziałam, że nie powinnam wierzyć, że uwolniła się od strachu, który zakorzenił się w jej sercu. Była za mała, żeby w pełni zrozumieć, co się stało, ale czułam ciężar jej milczenia – sposób, w jaki trzymała się mnie nawet przez sen, sposób, w jaki jej małe rączki ściskały moje podczas naszej ucieczki.
Tessa odwróciła się do mnie na chwilę, jej wyraz twarzy był łagodny, ale wciąż pełen naglącej potrzeby naszej sytuacji. „Damy sobie z tym radę, Audrey. Ale musisz być gotowa. To nie będzie łatwe i nie zniknie tylko dlatego, że wyjdziesz z domu. Musimy dowiedzieć się, w co on naprawdę jest zamieszany, do czego jest zdolny”.
Skinęłam głową, choć jakaś część mnie chciała jej powiedzieć, że nie jestem gotowa na więcej. Nie chciałam myśleć o udziale Dereka w jakichkolwiek mrocznych planach, które wcielił w życie. Nie chciałam konfrontować się z prawdą, że już podjął decyzję, że przekroczył granicę, której nie da się cofnąć.
„Zrobimy to” – wyszeptałam. – „Muszę po prostu iść dalej. Dla Sadie”.
Tessa milczała przez chwilę, wpatrując się w drogę. Potem odezwała się ponownie, tym razem łagodniejszym głosem. „Wiele przeszłaś, Audrey. I wiem, że chcesz odpowiedzi. Ale pamiętaj, nie wszystkie odpowiedzi sprawią, że będzie lepiej. Niektóre rzeczy lepiej zostawić w ukryciu, bez względu na to, jak bardzo chcemy je zrozumieć”.
Jej słowa zabolały bardziej, niż się spodziewałam. Wiedziałam, co miała na myśli. Niektóre rzeczy lepiej zostawić w przeszłości, ukryte w cieniu, gdzie nie będą mogły nas już zranić. Ale prawda była taka, że nie mogłam się teraz zatrzymać. Nie mogłam uciekać, nie rozumiejąc dokładnie, co się stało. Musiałam poznać całą prawdę.
Skala zdrady Dereka. Musiałam, dla Sadie, dla siebie. Zasługiwaliśmy na to, żeby poznać prawdę, bez względu na to, jak bolesna by ona była.
Tessa wjechała w cichą ślepą uliczkę, zatrzymując się przed skromnym domem, który wyglądał dokładnie tak samo, jak te, które mijaliśmy po drodze. Zaparkowała samochód i odwróciła się do mnie. „To dom mojej przyjaciółki Clary. Wyjechała na weekend, ale dała mi klucz. Jest tu bezpiecznie. Zostaniemy, dopóki nie ustalimy, co dalej”.
Leave a Comment