„Pójdę z tobą” – powiedziała delikatnie Tessa. „Znajdziemy bezpieczne miejsce. Nie dasz rady sama. I nie musisz”.
Poczułam falę ulgi zmieszaną z poczuciem winy. Tessa zawsze była przy mnie, nawet kiedy na to nie zasługiwałam. Przeprowadziła mnie przez tyle moich wątpliwości, przez moje zmagania. A teraz, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebowałam jej.
Ale prawda była taka, że nie mogłam po prostu uciec. Jeszcze nie. Było zbyt wiele pytań, zbyt wiele spraw bez odpowiedzi. Musiałam wiedzieć, co Derek naprawdę planował. Musiałam zrozumieć, jak głęboko to sięgało, w co był uwikłany i jakim człowiekiem się stał.
„Nie uciekam, Tesso” – powiedziałam cicho, drżącym, ale stanowczym głosem. „Jeszcze nie. Ale opuszczamy ten dom. Masz rację. Nie zostanę tutaj, dopóki on wciąż tam jest. Nie dopóki nie wiem, do czego naprawdę jest zdolny”.
Tessa skinęła głową. „W takim razie spakujmy, co się da. Zabiorę cię w bezpieczne miejsce. Policja będzie go szukać. Znajdziemy odpowiedzi, Audrey. Obiecuję”.
Zbierając ostatnie rzeczy Sadie i pakując torbę dla siebie, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że coś na nas czeka – coś jeszcze gorszego niż to, z czym już się zmierzyłyśmy. Przesłanie Dereka było jasne. Ale najbardziej prześladowało mnie to, co powiedział na koniec:
Będzie o wiele gorzej.
I w głębi duszy obawiałam się, że nie mówi już tylko o nas. Mówi o wszystkim.
Zanim wyszliśmy z domu, zapadła noc, a wraz z nią duszna cisza, która wypełniła mój dom. Tessa prowadziła nas przez ciemne ulice, jej reflektory przecinały cienie, a ja siedziałam na miejscu pasażera, ledwo oddychając i ledwo myśląc. W myślach wciąż odtwarzał mi się głos Dereka – spokojny, zdystansowany ton, groźba, mrożąca krew w żyłach wiadomość, którą mi wysłał.
Mijając znajome punkty orientacyjne, czułam dziwne poczucie oderwania, jakby życie, które znałam, oddalało się coraz bardziej z każdym zakrętem. Jak długo żyłam w świecie, w którym tak naprawdę nie znałam mężczyzny, którego poślubiłam? W świecie, w którym byłam ślepa na czające się niebezpieczeństwo w domu, który kiedyś uważałam za bezpieczną przystań?
Leave a Comment