„No cóż, jajka nie będą cię żałować, jeśli wystygną” – zażartował Chidinma.
To natychmiast przykuło jego uwagę. „Jajka?” – zapytał, nagle ożywiony.
„Tak. Pani Szefowa Kuchni robiła dziś jajka”.
Oena dramatycznie wyskoczyła z łóżka. „Więc nie mogę tracić czasu”.
Oboje się roześmiali. Takie chwile sprawiały, że ich mały dom nabierał ciepła i miłości.
Jedząc śniadanie, Oena opowiadał o nadzorowanym przez siebie projekcie budowlanym.
„Wykonawca chce, żeby dach był gotowy przed weekendem” – powiedział, popijając herbatę. „Ale robotnicy są zbyt powolni”.
„Zawsze narzekasz na pracowników” – powiedziała żartobliwie Chidinma.
„Bo zawsze mnie od nich boli głowa”.
Pokręciła głową. „Tylko nie krzycz na nich za dużo. Wiesz, czasami potrafisz być straszny”.
Oena udała obrażoną minę. „Ja? Straszny?”
„Tak”.
Zaśmiał się i wstał, podnosząc torbę. „Dobrze, pani Strażniczko Pokoju, wychodzę, zanim się spóźnię”.
Chidinma odprowadziła go do drzwi, jak zawsze. Zanim wyszła, Oena szybko ją przytuliła.
„Do zobaczenia wieczorem”.
„Będę czekać” – odpowiedziała z uśmiechem.
Wyszedł na ruchliwą ulicę, znikając w morzu porannych dojeżdżających do pracy. Chidinma przez chwilę stała w drzwiach, patrząc, jak odchodzi. Nie miała pojęcia, że wszystko w ich życiu wkrótce się zmieni.
Dzień na targu Balogun minął szybko. Targ zawsze tętnił życiem. Handlarze wykrzykiwali ceny, klienci agresywnie się targowali, a w powietrzu unosił się zapach przypraw, potu i świeżo ugotowanego jedzenia ulicznego.
Chidinma układała kolorowe tkaniny na swoim drewnianym straganie, starannie rozkładając jaskrawe wzory, aby przyciągały uwagę. Podeszła młoda kobieta.
„Ile kosztuje ta Ankara?” zapytała.
„4000 naira” – odpowiedziała Chidinma.
„Ach, to za drogo”.
„Dobrze, dobrze” – powiedziała Chidinma z przyjaznym uśmiechem. „Ile chcesz zapłacić?”
Leave a Comment