Córka prezesa przebrana za sprzątaczkę, by testować pracowników

Córka prezesa przebrana za sprzątaczkę, by testować pracowników

Co rano wcielała się w rolę sprzątaczki. Przychodziła wcześnie ubrana w niebiesko-biały uniform, gotowa do rozpoczęcia dnia. Sprzątała biurka, myła podłogi i wynosiła śmieci. Nie przeszkadzało jej to, ale przeszkadzało jej to, że Jacob… Postawił sobie za cel uprzykrzyć jej życie. Zaczęło się od drobnych rzeczy: celowego rzucania śmieci w miejsca, które, jak wiedział, właśnie posprzątała, nazywania jej protekcjonalnym tonem i kazania jej powtarzać zadania bez powodu. Ale dziś przeniósł sprawy na zupełnie nowy poziom. Sophia wycierała

stół w pokoju socjalnym, kiedy Jacob wszedł, trzymając plastikową torbę pełną ubrań. Rzucił ją na stół obok niej, mówiąc: „Zanieś to do pralni i upewnij się, że je wypierzesz”.

białe koszule, porządne, bez plam, lubię je schludne i czyste. Sophia zmarszczyła brwi, patrząc na torbę. Jestem tu, żeby posprzątać biuro, a nie załatwiać prywatne sprawy. Jacob uniósł brew i parsknął suchym śmiechem. Jesteś tu, żeby robić wszystko, co ci każę, a teraz weź to i ruszaj się, zanim Sophia zdążyła odpowiedzieć. Michael, jeden z pracowników, którzy ją obserwowali, w końcu się odezwał.

To niesprawiedliwe, Jacob. Michael powiedział, że to sprzątaczka, a nie twoja osobista pokojówka. Nie możesz jej wysłać do prania. Jacob powoli odwrócił głowę i uśmiechnął się ironicznie. Michael pokręcił głową. To nie w porządku i wiesz o tym. Jacob go zignorował i odwrócił się z powrotem do Sophii. Cóż, zapytał, zakładając ręce. Zabierzesz ubrania, czy mam ci przypomnieć, kto tu rządzi. Sophia poczuła kroki innych pracowników w pokoju. Wiedziała, że ​​powinna milczeć i zachować kamuflaż, ale to było poza…

brak szacunku. Przełknęła dumę i pokręciła głową. To nie należy do moich obowiązków. Proszę pana, na chwilę zapadła cisza, a potem Jacob głośno się roześmiał i… kpiący och, mamy tu małą Rebel, co? zanim Sophia zdążyła zareagować, Jacob wziął kubek wody ze stołu i wylał jej go na głowę. Zimna woda spływała jej po twarzy, mocząc włosy w jednostajnych westchnieniach, które rozbrzmiały w pokoju socjalnym. Kilka osób odwróciło wzrok, czując się niezręcznie. Inni nerwowo chichotali, niepewni, jak zareagować. Sophia stała. Woda kapała jej z brody, a serce biło jej jak szalone.

back to top