Ci łobuziaki nie wiedzą, że biedna dziewczyna, z której się śmieją, jest księżniczką

Ci łobuziaki nie wiedzą, że biedna dziewczyna, z której się śmieją, jest księżniczką

Dzień dobry, Sophio. Sophia zamrugała. Przepraszam. Powiedziałam dzień dobry. To zwykła uprzejmość. Emily powtórzyła grzecznie i spokojnie. To było takie proste, a jednak Sophia się zatrzymała, ponieważ Emily nie błagała. Nie trzęsła się. Nie próbowała nikomu zaimponować. Po prostu witała się z nią jak normalna osoba. Uśmiech Sophii się skrzywił.

Odwróciła się gwałtownie i odeszła z przyjaciółkami, udając, że jej to nie obchodzi, ale jej zależało i nienawidziła tego, że jej zależy. Na lekcji Emily siedziała cicho z tyłu. Uczniowie byli już w swoich grupach. Niektórzy porównywali telefony. Niektórzy głośno się śmiali. Niektórzy rozmawiali o weekendowych wycieczkach, jakby to było normalne życie.

Emily otworzyła zeszyt i napisała swoje imię na pierwszej stronie. Znów poczuła na sobie czyjeś spojrzenie. Nie przyjazne, oceniające. Usłyszała szepty. To dziewczyna od roweru. Wygląda na biedną. Słyszałam, że jest na stypendium. Emily wciąż… Jazda, ale coś ciążyło jej w piersi. Nie dlatego, że im wierzyła, ale dlatego, że wiedziała, że ​​szybko się nie zatrzymają.

Kilka minut później ktoś wsunął się na siedzenie obok niej. Emily podniosła wzrok. To była dziewczyna w dużych okularach, z ciasnym kucykiem i poważną miną. Jej mundurek był schludny, ale prosty. Trzymała książki blisko piersi, jakby próbowała się osłonić przed światem. „Cześć” – powiedziała cicho dziewczyna. „Jestem Zara.

Emily zamrugała, zaskoczona. Cześć. Zara zawahała się, po czym odezwała się ponownie. Widziałam, co się stało na zewnątrz. Proszę, niech cię to nie rusza. Emily uśmiechnęła się lekko. Dziękuję. Zara szybko rozejrzała się dookoła, a potem zniżyła głos. Sophia tak robi ludziom, zwłaszcza tym, których uważa za gorszych od siebie. Emily powoli skinęła głową. Widzę to. Zara przełknęła ślinę.

Jeśli chcesz, możesz usiąść ze mną na lunchu. Ja też nie mam przyjaciół. Emily spojrzała na nią teraz uważnie. Zara brzmiała na zdenerwowaną, ale starała się. I po raz pierwszy odkąd weszła.

W Gracefield Emily poczuła coś ciepłego. Nie ekscytację, tylko ulgę. „Chciałabym tego” – powiedziała delikatnie Emily. Twarz Zary rozjaśniła się. Dobrze.

Później tego dnia, podczas przerwy, Emily wyszła z klasy z Zarą. Ledwo wyszły na korytarz, gdy ponownie rozległ się głos Sophii. Stypendystka. Uczniowie natychmiast się odwrócili. Sophia stała na balkonie nad nimi z przyjaciółkami, opierając się o poręcz, jakby szkoła była jej właścicielką. „Upewnij się, że nie zapomniałaś kluczyka do roweru” – zawołała głośno Sophia.

Bo jeśli go ukradną, jestem pewna, że ​​twój sponsor nie kupi kolejnego. Wokół nich wybuchnął śmiech. Zara zamarła i spuściła głowę, jakby chciała zniknąć. Emily zatrzymała się. Powoli spojrzała na Sophię. Sophia uśmiechała się dumnie, ciesząc się z uwagi. Emily wzięła oddech i przemówiła spokojnie, ale jasno.

back to top