Ale ci mężczyźni nie żartują. Jeśli wiesz cokolwiek o tym dziecku, powinieneś się nim zaopiekować”.
ful. Po wyjściu pana Chuku, Engoi ciężko usiadła na łóżku, cała drżąc. Ada wyszła z magazynu, wciąż trzymając dziecko w ramionach. Mamo, co zrobimy? N Goi spojrzała na córkę, a potem na dziecko, które patrzyło na nich ufnym wzrokiem. Uciekniemy.
Tej nocy, gdy wioska spała, Engoi i Ada spakowały swój skromny dobytek do dwóch małych toreb. Dziecko było przypięte do pleców Eno w płóciennym nosidełku, ciche i spokojne, jakby rozumiał potrzebę ciszy. „Dokąd idziemy, mamo?” wyszeptała Adah, skradając się przez ciemność. „Daleko stąd? Daleko stąd”.
Głos Enozi był napięty. Jej choroba utrudniała podróż, ale nie mieli wyboru. Szli godzinami, podążając ścieżkami buszowymi, które Enozi pamiętała z dzieciństwa. Niemowlę spało spokojnie na plecach matki, od czasu do czasu się poruszając, ale nigdy nie płacząc. Wyglądało to tak, jakby wiedziało, że próbują mu pomóc.
Stopy Adah były obolałe, a nogi bolały, ale nie narzekała. Widziała, ile wysiłku kosztuje matkę każdy krok. Eno oddychała ciężko i musiała często zatrzymywać się, żeby odpocząć. „Mamo, może powinniśmy wracać” – powiedziała Ada podczas jednego z postojów. „Może moglibyśmy to wyjaśnić”. „Nie” – głos Mgo był stanowczy.
„Ada, nie znasz tych ludzi tak dobrze, jak ja. Nie chcą słuchać wyjaśnień. Założą, że jesteśmy winni i będą później zadawać pytania. Ale nie zrobiliśmy nic złego. Czasami to nie ma znaczenia, kochanie. Czasami ludzie wyrabiają sobie o tobie zdanie, zanim jeszcze otworzysz usta. Dotarli do małej osady tuż przed wschodem słońca.
Była mniejsza niż ich wioska, biedniejsza, ale na tyle daleko, że wieści mogły jeszcze nie dotrzeć. No cóż, odpocznijcie tutaj, postanowił Goi, i zastanówcie się, co dalej. Nowa wioska nazywała się Uma i była miejscem, gdzie ludzie zajmowali się swoimi sprawami. W Gozi znaleźli im mały pokój do wynajęcia od starej wdowy o imieniu Mama Kem, która zadawała niewiele pytań i wydawała się zadowolona, że pozwala im być w domu.
Ada każdemu, kto pytał, mówiła, że dziecko to jej młodszy brat, urodzony tuż przed ich przeprowadzką. Ludzie przyjmowali to wyjaśnienie bez większego zainteresowania. W miejscu, gdzie wszyscy troszczyli się o przetrwanie, kolejne dziecko nie było niczym szczególnym. Ale życie było ciężkie, stan zdrowia Go się pogarszał, a opieka nad dzieckiem była wyczerpująca.
Ada podejmowała się coraz więcej obowiązków, podejmując się drobnych prac w wiosce, aby zarobić na jedzenie i lekarstwa. Zamiatała podłogi u lokalnych handlarzy, pomagała kobietom w praniu i wykonywała każdą pracę, jaką udało jej się znaleźć. Niemowlę, które zaczęli nazywać Ama, żeby uniknąć podejrzeń, było grzecznym dzieckiem.
Leave a Comment