Biedna dziewczynka znajduje dziecko w krzakach, nieświadoma, że ​​zmieni to całe jej życie

Biedna dziewczynka znajduje dziecko w krzakach, nieświadoma, że ​​zmieni to całe jej życie

Powiedziano mi, żebym nigdy nie wracała. Nigdy nie mówiła o tym, co się stało w tym domu. Dziecko poruszyło się przez sen, a dłoń Go automatycznie wyciągnęła rękę, żeby pogłaskać jego malutki policzek. Kiedy zobaczyłam ten medalion, kiedy spojrzałam na jego twarz, Ado, myślę, że wiem, kim jest to dziecko. I jeśli mam rację, trzymanie go tutaj jest bardziej niebezpieczne, niż możesz sobie wyobrazić.

Ada poczuła dreszcz przebiegający po plecach. Kim on jest, mamo? Chyba to syn Jacka Lawsona. Syn, którego żona nigdy mu nie da. Trzy dni później Ada wracała z targu, gdy ich zobaczyła. Dwóch mężczyzn w drogich garniturach przechadzało się po wiosce i zatrzymywało, żeby porozmawiać z ludźmi. Nawet z daleka widziała napięcie w ich ruchach.

Sposób, w jaki ludzie cofali się, gdy się zbliżali. Serce zaczęło jej walić. Schowała się za stragan pani Amy i nasłuchiwała. „Szukamy zaginionego dziecka”. Jeden z mężczyzn powiedział: „Chłopiec. Nagroda za każdą informację”. Głos pani Amy był nerwowy. Jakie dziecko? Przecież w tej wiosce jest wiele dzieci.

To będzie wyjątkowe. Drogie ubrania, może biżuteria. Rodzina jest bardzo bogata. Krew w żyłach Ady zamieniła się w lód. Podkradła się bliżej, chowając się za straganami. Drugi mężczyzna wyciągnął plakat i pokazał go pani Emmie. Ada nie widziała zdjęcia, ale widziała, jak twarz pani Amiki blednie. „Nigdy czegoś takiego nie widziałam” – wyjąkała pani Emma.

Ale Ada wiedziała, że ​​kłamie. Cała wioska wiedziała już o dziecku. Ludzie szeptali o tym od dni, zastanawiając się, skąd Enoi wziął dziecko, dlaczego ona i Ada nagle musiały się nim opiekować. Gdy mężczyźni przeszli do następnego straganu, Ada usłyszała fragmenty ich rozmowy. Porwany z domu ojca, wódz Lorson jest wściekły.

Każdy, kto ukrywa dziecko, zostanie aresztowany. Ada nie czekała na dalsze wieści. Pobiegła do domu tak szybko, jak tylko mogły ją unieść nogi. Mamo. Wybiegła przez drzwi. Mamo, są tutaj. Mężczyźni w garniturach. Szukają go. Goi karmiła dziecko, a jej ręce zamarły na słowa Ady. Jacy mężczyźni? Mają plakaty.

Pytają wszystkich w wiosce. Mówią, że każdy, kto go ma, zostanie aresztowany. Butelka z mlekiem wyślizgnęła się Engo z rąk i z brzękiem upadła na podłogę. Jej twarz zbladła. O Boże. O Boże. Ado, co myśmy zrobili? Uratowaliśmy go, protestowała Ada. Uratowaliśmy mu życie, ale pomyślą, że go porwaliśmy. Pomyślą, że to my zabraliśmy go rodzinie.

W głosie Enozi słychać było panikę. Ado, nie rozumiesz. Lorsonowie mają władzę. Mogą sprawić, że znikniemy. Mogą. Pukanie do drzwi przerwało jej milczenie. Matka i córka zamarły. Goi, jesteś w domu? To był pan Chuku, jeden z ich sąsiadów. Goi szybko owinęła dziecko w kocyk i podała je Adzie. „Ukryj go”, wyszeptała. „W tylnym pokoju.

Nie wydawaj żadnego dźwięku”. Ada wzięła dziecko i wślizgnęła się do małego schowka za ich głównym pokojem. Serce waliło jej tak mocno, że była pewna, że ​​wszyscy je słyszeli. Usłyszała, jak matka otwiera drzwi. „Panie Chuku, dobry wieczór. Muzzi, przepraszam, że pana niepokoję, ale w wiosce są mężczyźni. Pytają o zaginione dziecko.

Mówią, że należy do rodziny Lawsonów. Rozumiem”. Zapadła długa cisza. Potem pan Chuku powiedział: „Noi, ludzie gadają. Mówią, że ty i Ada opiekowaliście się dzieckiem przez ostatnie kilka dni. Dzieckiem, które pojawiło się znikąd”. „Ludzie za dużo gadają” – powiedział cicho Engo Gozi. „Nie oceniam cię, Eng Goi. Jesteś dobrą kobietą.

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top