W porządku, nawet nie zdałam sobie sprawy, kiedy ktoś wyrwał mi portfel. Szczęka Benjamina się zacisnęła. Co ty tu robisz, zupełnie sama bez pieniędzy. Machnęła ręką, jakby nic się nie stało. Nie złość się, mój chłopcze. Miła młoda dama weszła i mi pomogła. Oczy Benjamina. Lekko złagodniała, życzliwa młoda kobieta, spieszyła się na rozmowę kwalifikacyjną, ale mimo to znalazła czas, żeby mi pomóc. Wydała nawet ostatnie pieniądze, żeby zamówić mi taksówkę, po tym jak zapłaciła za moje owoce. Wyraz twarzy Benjamina pozostał nieodgadniony, ale coś w jego oczach się zmieniło, jakby próbował
zrozumieć, dlaczego ktoś mógłby coś takiego zrobić. Babcia Lydia przyjrzała mu się uważnie, zanim dodała: „Powinieneś ją poznać, Benjaminie”. Byłaby dla ciebie dobrą żoną. Wyraz twarzy Benjamina natychmiast zmienił się na zimny. Nie, znowu to samo. Babcia Lydia skrzyżowała ramiona. Tak, znowu to samo. Mówiłem ci. Powiedział stanowczo. Ożenię się tylko z Rachel. Babcia Lydia westchnęła sfrustrowana. Benjamin. Rachel Williams zaginęła 15 lat temu. Rodzina Johnsonów próbowała wszystkiego, żeby ją znaleźć. Szukałeś latami, a każdy trop prowadzi do ślepej uliczki. Oczy Benjamina
Jego głos stał się niski i poważny. Nie poddałem się. Znajdę Rachel. Babcia Lydia pokręciła głową, kładąc delikatnie dłoń na jego. Mój chłopcze. Wiem, jak bardzo kochałeś Rachel, ale co, jeśli nie wróci? Co, jeśli los ma dla ciebie coś innego w zanadrzu? Benjamin odwrócił wzrok. Z ciężkim sercem złożyłem obietnicę Babciu, powiedział cicho. Uratowała ci życie. Była moją bardzo bliską przyjaciółką. Kiedy byliśmy młodzi, jest jedyną kobietą, którą poślubię. Babcia Lydia westchnęła, ale nie sprzeciwiła się. Wyjęła małą kartkę, na której Nancy zapisała i uniosła ją wysoko. Powiedziała z figlarnym błyskiem w oku: „Przynajmniej weź to”. Benjamin zerknął na nabazgrany numer telefonu, ale go nie wziął. Babcia Lydia uśmiechnęła się. Dobrze, na razie go zatrzymam. Nic nie powiedział. Wpatrywał się w ruchliwą ulicę, gdy kierowca cicho wiózł ich z powrotem do ich rezydencji. Później tego samego dnia Benjamin Lewis siedział w swoim dużym, przeszklonym biurze w siedzibie grupy Lewis, wpatrując się bezmyślnie w najnowszy kontrakt na biurku. Jego głowa drżała. Naprzeciwko niego siedziała rada dyrektorów jego firmy.
Leave a Comment