Wujek, pan Harold Lewis i kilku starszych partnerów biznesowych. Benjamin, jego wujek, powiedział, pochylając się do przodu, stanowczym, ale ojcowskim głosem: „Jesteś jednym z najpotężniejszych prezesów w tym mieście, ale czy wiesz, co widzą ludzie?”. Benjamin ledwo podniósł wzrok znad kontraktu. Biznesmen Harold westchnął. Nie, widzą młodego mężczyznę bez stabilnego życia rodzinnego. Inwestorzy lubią stabilność. Chcą wiedzieć, że firma będzie bezpieczna w przyszłości. Benjamin wiedział, do czego to prowadzi. Mary Benjamin, jeden ze starszych partnerów, wtrąciła się. To wzmocni.
Twoja reputacja ustabilizuje wizerunek firmy i zapewni naszych inwestorów, że Lewis Group ma długą i stabilną przyszłość. Szczęka Benjamina zacisnęła się. To nie był pierwszy raz, kiedy odbyli tę rozmowę. A potem była babcia Lydia. Wychowała go po śmierci rodziców. Była jego jedyną prawdziwą rodziną, która mu pozostała. Zrobiłby dla niej wszystko, ale teraz nawet ona chciała, żeby się ustatkował. Spotkaj się z Nancy. Powiedziała wcześniej, że chociaż była obcą osobą, ledwo ją znała. Westchnął, pocierając głowę. Ożenię się, kiedy będę gotowy.
W końcu powiedział i tylko kobieta, którą wybieram. Harold wymienił spojrzenia z pozostałymi, zanim znów się odezwał. Spotkanie dobiegło końca, ale ciężar oczekiwań wciąż ciążył na jego barkach. Tymczasem Nancy siedziała na ławce na przystanku autobusowym, wpatrując się w e-mail z odmową na telefonie. Przegapiła rozmowę kwalifikacyjną. Jej jedyna szansa na lepszą pracę, ucieczkę od trudów życia rodzinnego zniknęła. Gardło miała ściśnięte. Chciała płakać, ale nie żałowała, że zatrzymała się, by pomóc babci Lydii. Wypuściła głęboki oddech, otarła mokre oczy i zmusiła się, by wstać. Znajdę coś jeszcze, wyszeptała do siebie. Zawsze tak robię, ale gdy wracała do domu, w jej piersi zagościło mroczne uczucie. Nancy weszła przez frontowe drzwi małego, zaniedbanego domu. Serce jej zamarło, gdy usłyszała ostry głos matki. Gdzie byłaś? Nancy ledwo zdążyła odpowiedzieć, gdy jej matka, Cynthia, rzuciła się na nią z impetem. Oczy jej płonęły. Przyniosłaś pieniądze. Cynthia zażądała ramienia.
Leave a Comment