Macocha wrzuciła noworodka do rzeki, nie wiedząc, że jest córką bogini rzeki

Macocha wrzuciła noworodka do rzeki, nie wiedząc, że jest córką bogini rzeki

Victor upadł na kolana Jego serce Ponownie roztrzaskany, wpatrywał się w Dziką Rzekę, jego umysł odmawiał uwierzenia w to, co się stało, łzy spływały mu po twarzy, obwiniał siebie, gdybym tylko nie odszedł, gdyby tylko, ale rzeka zna prawdę, drzewa są świadkami zbrodni, a czasami duchy niewinnych nie milczą, dni mijały, Victor nie mógł jeść ani spać, dom wydawał się bardziej pusty niż kiedykolwiek, Patricia udawała, że ​​go pociesza, ale poczucie winy ma sposób, by wpełznąć w duszę jak cień, który nigdy nie znika, a potem działy się dziwne rzeczy.

Zaczęły się dziać w nocy, Patricia słyszała cichy płacz dziecka. Budziła się spocona, szukając dźwięku, ale nie było dziecka, tylko cisza, aż do następnej nocy, gdy księżyc wisiał nisko i w pe

ło mu w piersiach, płacz stawał się głośniejszy, ciągnął go w stronę brzegu rzeki, na wodzie unosiła się mała bransoletka Amandy, ta, którą Grace zrobiła dla niej przed śmiercią, Victor podniósł ją, trzymając.

Napięty, jego myśli pędziły, palce drżały, metal Wbijając palce w dłoń, jakby próbując wyszeptać prawdę, odmówił usłyszenia cichego krzyku, który usłyszał nad rzeką, wciąż rozbrzmiewającego w jego umyśle, poruszającego coś głęboko w środku, dręczącej wątpliwości, iskierki strachu, Victor wracał do domu znad rzeki, ściskając mocno w dłoni maleńką bransoletkę Amandy, chłodną noc, wiatr muskał jego twarz, ale nie ostudził burzy narastającej w jego sercu, w jego głowie krążyły pytania, ale słodki głos Patricii z przeszłości wciąż rozbrzmiewał, wyślizgnęła się

z moich rąk, rzeka ją zabrała, gdy wszedł do domu, Patricia siedziała przy kominku, udając, że ceruje jego podartą koszulę, spojrzała w górę z wymuszonym uśmiechem, ale Victor

Twarz miała ponurą z podejrzliwości, nie witając się z nią. Rzucił bransoletkę na stół. Znalazłem to przy rzece. Powiedział cicho i drżącym głosem. Patricia spojrzała na bransoletkę, a potem z powrotem na Victora. Jej twarz napięła się na ułamek sekundy, zanim wymusiła śmiech. Amanda również, jedyne dziecko w tej wiosce, które miało bransoletkę, którą złamała. Victorze, przestań się nad sobą zastanawiać.

Czy pozwalasz, by żal cię ogłupiał? Serce Victora skrzywiło się na jej słowa. Głupio może za bardzo myślał. Pocierał skronie, próbując odepchnąć wątpliwości wkradające się do jego umysłu. Patricia kontynuowała: Jeśli będziesz się tak zachowywać, oszalejesz. Pozwól Amandzie spoczywać w pokoju. Ale tej nocy Victor nie mógł spać. Bransoletka wydawała się wypalać dziurę w jego duszy. Następnego ranka, gdy słońce pomalowało niebo na pomarańczowo, Daniel wpadł do posiadłości Victora. Jego twarz była pociemniała z gniewu. Nie pofatygował się, by powitać Patricię, która

leniwie zamiatała drzwi. Victor. Daniel krzyknął: Jak mogłeś być tak ślepy? Jak mogłeś uwierzyć w kłamstwa Patricii? Myślisz, że rzeka po prostu… wziął Amandę w ten sposób, sześciomiesięczne niemowlę w biały dzień. Twarz Victora poczerwieniała z wściekłości. Wstał tak szybko, że krzesło roztrzaskało się o podłogę. Wynoś się z mojego domu. Daniel krzyknął: Jesteś zazdrosny, bo moja żona jest piękniejsza od twojej, dlatego ciągle napełniasz mi głowę bzdurami. Daniel bardzo się wściekł, zazdrosny, jesteś głupcem. Victor, ślepy głupiec. Victor nie.

back to top