Obi przełknął ślinę. Czuł się niewidzialny, jak cień we własnym domu. Był traktowany gorzej niż pokojówka, miła kobieta, która czasem potajemnie dawała mu chleb albo pocieszający uśmiech, gdy nikt nie patrzył.
Jego ojciec, zapracowany i ważny człowiek, w końcu zauważył zmiany w synu. Widział zmęczone oczy Obiego, jego chudą sylwetkę i to, jak Obie wzdrygał się za każdym razem, gdy macocha się odzywała. Żal mu było chłopca.
Pewnego wieczoru, po tym, jak macocha niesprawiedliwie nakrzyczała na Obiego za rozlanie wody, jego ojciec w końcu się odezwał.
„Kochana, jesteś dla Obiego zbyt surowa” – powiedział spokojnym, ale stanowczym głosem. „Pracuje ciężej niż ktokolwiek w tym domu. Zasługuje na życzliwość i porządne posiłki, tak jak inni”.
Macocha zmrużyła oczy. Nie lubiła, gdy jej mówiono, co ma robić, zwłaszcza gdy dotyczyło to Obiego.
„Za surowo? Uczę go dyscypliny. To niezdarny chłopiec, ciągle popełnia błędy” – odkrzyknęła, podnosząc głos.
„Dość” – powiedział ojciec, tracąc cierpliwość. „To mój syn i będzie traktowany z szacunkiem w moim domu”.
Macocha nie lubiła tego słyszeć. Zamilkła, ale w jej oczach pojawiło się wyrachowane spojrzenie. Tej nocy nie powiedziała nic więcej, ale w jej głowie zaczął kiełkować niebezpieczny plan.
Była nie tylko okrutna, ale i chciwa. Wiedziała, że jej mąż jest bogaty i chciała wszystkich jego pieniędzy dla siebie i swoich dzieci. Postrzegała Obiego i jego ojca jako przeszkody.
Kilka dni później ojciec Obiego tajemniczo zachorował. Osłabł i stracił przytomność. Jego niegdyś bystry umysł zdawał się…
Wędrować. Wpatrywał się bezmyślnie, czasami rozmawiając sam ze sobą, niezdolny skupić się na pracy, a nawet na prostych rozmowach.
Macocha patrzyła z diabolicznym uśmiechem, jak mężczyzna, który odważył się rzucić jej wyzwanie, stawał się coraz słabszy i bardziej bezradny.
„Tak, teraz mam całą władzę” – pomyślała. „Odważył się rzucić mi wyzwanie, ale teraz jest jak marionetka w moich rękach. Wkrótce wszystko, co posiada, będzie moje i nikt mnie nie powstrzyma”.
Wierzyła, że użyła potężnych czarów, aby go uciszyć i uczynić bezbronnym. Teraz myślała, że odebranie mu majątku będzie łatwe.
Z powodu choroby ojca Obiego szybko zaczęła szukać jego ukrytych pieniędzy. Przeszukała każdy pokój, przeszukała szuflady, opróżniła szafki, a nawet przekopała ogród. Była pewna, że pieniądze, złoto i kosztowna biżuteria muszą być gdzieś ukryte.
Dni zmieniały się w noce, a jej poszukiwania stawały się coraz bardziej desperackie. Ale gdziekolwiek szukała, nic nie znajdowała.
„Gdzie to jest?” – krzyknęła pewnego popołudnia. „Gdzie ten stary głupiec ukrył swoje pieniądze? Muszą być gdzieś tutaj. Nie mógł ich wszystkich wydać. Jest na to za sprytny”.
Była wściekła. Włożyła w to tyle wysiłku, nawet użyła czarów, a i tak nic nie znalazła.
Nie wiedziała, że ojciec Obiego nie był głupcem. Był mądrym człowiekiem i od samego początku podejrzewał prawdziwe intencje swojej nowej żony. Widział chciwość w jej oczach, sposób, w jaki patrzyła na jego majątek. Na długo przed tym, jak zachorował, potajemnie ukrył wszystkie swoje pieniądze. Nikt, nawet Obie, nie wiedział, gdzie one są.
Leave a Comment