„Zwariowałam?” Powiedziałam. „Jesteś w moim łóżku z moją najlepszą przyjaciółką”.
Pchnął mnie.
Mocno.
Zatoczyłam się do tyłu, uderzając o komodę. Ból przeszył mi kręgosłup.
„Khloe, wynoś się” – warknął.
Zerwała się z łóżka, ściskając prześcieradło wokół ciała, z szeroko otwartymi oczami – już nie zadowolona z siebie. Bała się.
Nie mnie.
Jego.
Powinnam była wtedy wyjść. Powinnam była wyjść, zadzwonić do prawnika i mieć to z głowy.
Ale żal czyni cię lekkomyślnym.
„Jesteś obrzydliwy” – powiedziałam mu. „Obie”.
Przeszedł przez pokój dwoma krokami i złapał mnie za włosy.
Leave a Comment