Właśnie weszłam do sypialni.
I oto byli.
Ethan Hayes – mój mąż, dyrektor operacyjny Hayes Construction, złoty chłopiec hrabstwa Fairfield – był zaplątany w prześcieradła z egipskiej bawełny z Khloe, która miała czelność uśmiechać się do mnie ironicznie, jakbym przerwała brunch.
Przez sekundę – tylko jedną – nie mogłam oddychać.
W piersi czułam pustkę.
Ethan mrugnął. „Sophia…”
Wtedy ją uderzyłam.
Z taką siłą, że jej warga pękła o zęby.
Dźwięk rozniósł się po pokoju jak wystrzał z pistoletu.
Wrzasnęła. Ethan poderwał się na równe nogi.
A w jego oczach coś drgnęło.
Nie poczucie winy.
Nie wstyd.
Wściekłość.
„Ty szalona suko” – warknął, chwytając mnie za nadgarstek.
Zaśmiałam się. Naprawdę się zaśmiałam. Bo tak właśnie działa szok – sprawia, że czujesz się dziwnie.
Leave a Comment