Spoglądasz na dziewczynkę.
„Kim ona jest?” – pytasz, łagodząc głos, żeby jej nie przestraszyć.
Twoja matka się wzdryga.
Ramiona twojego ojca opadają, jakby dźwigał ciężar, którego nie jest w stanie już udźwignąć.
Tomás odpowiada, zanim zdążą.
„Ona jest moja” – mówi szybko Tomás. „Moja córka. Wróciłem tu, żeby pomagać. Mieszka z dziadkami”.
Wzrok dziewczynki przeskakuje na Tomása i widzisz to: strach, nie uczucie.
Dziecko nie patrzy tak na ojca, chyba że w domu panuje burza.
Klękasz powoli, ostrożnie. „Hej” – mówisz do dziewczynki. „Jak masz na imię?”
Waha się.
Jej usta otwierają się, a potem zamykają.
Twoja matka szepcze ledwo słyszalnie: „Lucerito”.
Twoja klatka piersiowa się zaciska. „Światełko” – powtarzasz cicho, jak obietnicę.
Leave a Comment