Przełykasz ślinę. „Spójrz na nich” – mówisz mu, kiwając głową w stronę gondoli.
Odwraca się i kiedy widzi śpiących Noaha i Norę, całe jego ciało opada, jakby wstrzymywał oddech od kilku dni. Wyciąga rękę i dotyka krawędzi gondoli jednym palcem, z szacunkiem i drżeniem.
Potem znów na ciebie patrzy. „Moja matka to zrobiła” – mówi i to już nie jest zaprzeczenie. To akceptacja z pazurem.
„Tak” – odpowiadasz.
Ethan przeciąga dłonią po twarzy. „Ruiz powiedział mi, że jest przetrzymywana na dole. Że jest nagranie”.
„Jest” – mówisz. „I są świadkowie”.
Ethan zaciska szczękę. „Chcę ją zobaczyć”.
Przyglądasz mu się. Chłopak, którego poślubiłaś, znika w tej chwili. Na jego miejscu jest mężczyzna, który decyduje, jakim będzie ojcem. Kiwasz głową. „Idź”.
Ethan odwraca się, podchodzi do drzwi, a potem zatrzymuje, jakby coś sobie przypominając. Odwraca się do ciebie, jego oczy pełne przeprosin, które nie wiedzą, gdzie utkwić.
„Nie powiedziałeś mi” – mówi cicho. „O… o byciu sędzią”.
Wypuszczasz powietrze. Prawda jest skomplikowana, a ból ją potęguje. „Powiedziałem ci, kim jestem” – mówisz. „Po prostu nie podałem tytułu na początku”.
Wzdryga się, a potem kiwa głową. „Rozumiem. Chyba teraz rozumiem”.
Wychodzi, a ty słyszysz jego głos w korytarzu, niski i wściekły. „Gdzie ona jest?”
Leave a Comment