Lustra wciąż odbijały tę samą ciepłą, przyjazną przestrzeń, którą stworzyła. Poszła do biura, znalazła książkę telefoniczną i zaczęła dzwonić. Najpierw do zakładu energetycznego, żeby upewnić się, że prąd nie zgaśnie. Potem do dostawców, żeby złożyć nowe zamówienia. Na koniec do byłych pracowników.
Dziewczyno, gdzie byłaś? – zapytała Tanya, która pracowała w salonie przez 2 lata, zanim Chenise go zamknęła.
Słyszałam, że coś się stało, ale nikt nie znał szczegółów. Chenise wzięła głęboki oddech. Rozwodzimy się z Deshawnem. Sprawy się skomplikowały. To było mało powiedziane, ale nie była jeszcze gotowa, żeby podzielić się całą historią ze wszystkimi. Będzie na to czas później, kiedy będzie silniejsza. No cóż, pracowałam w tym miejscu na Madison, ale właścicielka jest szalona, a klientki niegrzeczne.
Tanya zapytała: „Otwierasz ponownie w poniedziałek rano. Jesteś zainteresowana powrotem?” Kochanie, „Tak, tęskniłam za pracą z tobą”. Chenise dzwoniła do swoich byłych klientek po kolei. Niektóre z nich odeszły, znalazły nowych stylistów, z którymi były zadowolone, ale wiele z nich było podekscytowanych, że się z nią skontaktują i chętnie umówi się na wizytę. Pani
Patterson, starsza kobieta, której korzenie doprowadziły do tej ostatecznej konfrontacji, rozpłakała się, słysząc głos Chenise. Obwiniałam siebie, powiedziała pani Patterson. „Gdybym nie zatrzymała cię do późna tamtej nocy, nie waż się obwiniać siebie”, powiedziała stanowczo Chenise. „Nie zrobiłaś nic złego. Nic z tego nie było twoją winą.
Rozmawiając z klientami, Chenise zdała sobie sprawę, że wypowiada te słowa zarówno do siebie, jak i do nich. Miesiącami obwiniała siebie, zastanawiając się, co mogła zrobić inaczej, jak mogła zapobiec temu, co się stało. Ale prawda była prostsza i trudniejsza do zaakceptowania. Desawn i Candace były odpowiedzialne za swoje czyny.
Ona była odpowiedzialna za swoje, a jej działanie polegało na przetrwaniu, wydostaniu się, stworzeniu czegoś lepszego. Pod koniec dnia jej terminarz wizyt był w połowie zapełniony na kolejny tydzień. Nie było tak tłoczno jak wcześniej, ale to był początek. Zamykając salon, Chenise poczuła coś, czego nie doświadczyła od miesięcy.
Nadzieja na przyszłość. Jej telefon zadzwonił, gdy wsiadała do samochodu. Na wyświetlaczu pojawił się numer, którego nie rozpoznała. Dzień dobry, pani Thompson. Tu detektyw Brown. Chciałam przekazać pani najnowsze informacje o pani sprawie. Żołądek Chenise ścisnął się. Co się dzieje? Nic się nie dzieje. Właściwie, mam dobry… Wiadomości. Prawnik Desona dzwonił dziś rano. Chce zawrzeć ugodę.
Leave a Comment