„Firma od miesięcy boryka się z poważnymi problemami finansowymi”.
W tłumie rozległ się szmer.
„Niestety, sytuacja się pogorszyła. Firma wstrzymuje wszelką działalność ze skutkiem natychmiastowym”.
Zapadła cisza. Słowa wydawały się nierealne.
„W rezultacie” – kontynuował kierownik – „wszyscy tutaj zostaną zwolnieni”.
Przez chwilę nikt się nie ruszył. Potem rozległy się krzyki.
„Co?”
„Nie możecie tego zrobić!”
„A co z naszymi pensjami?”
Kierownik bezradnie uniósł ręce. „Postaramy się uregulować zaległe płatności. Ale firma nie ma już funduszy na kontynuację projektu”.
Oena poczuła, jak świat wiruje. Zwolniony. Słowa te odbiły się echem w jego głowie.
Jego praca zniknęła.
Późnym wieczorem Oena powoli wracał do domu. Zazwyczaj hałaśliwe ulice brzmiały odlegle i stłumione. Myśli miał ciężkie. Jak powie o tym Chidinmie? Jak sobie poradzą?
Zanim dotarł do mieszkania, słońce już zachodziło. Drzwi otworzyły się, zanim zdążył zapukać. Chidinma stała tam uśmiechnięta.
„Spóźniłeś się dzisiaj”.
Ale uśmiech zniknął, gdy zobaczyła jego twarz.
„Oena, co się stało?”
Powoli wszedł do środka. Przez dłuższą chwilę milczał. Potem usiadł.
„Firma się zamyka” – powiedział cicho.
Chidinma zamrugał. „Co masz na myśli?”
„Wszyscy zostaliśmy zwolnieni”.
Leave a Comment