Wyszedł na ruchliwą ulicę, znikając w morzu porannych dojeżdżających do pracy. Chidinma przez chwilę stała w drzwiach, patrząc, jak odchodzi. Nie miała pojęcia, że wszystko w ich życiu wkrótce się zmieni.
Dzień na targu Balogun minął szybko. Targ zawsze tętnił życiem. Handlarze wykrzykiwali ceny, klienci agresywnie się targowali, a w powietrzu unosił się zapach przypraw, potu i świeżo ugotowanego jedzenia ulicznego.
Chidinma układała kolorowe tkaniny na swoim drewnianym straganie, starannie rozkładając jaskrawe wzory, aby przyciągały uwagę. Podeszła młoda kobieta.
„Ile kosztuje ta Ankara?” zapytała.
„4000 naira” – odpowiedziała Chidinma.
„Ach, to za drogo”.
Leave a Comment