Miała nadzieję złowić dużą rybę, ale ostatecznie złapała miliardera – zrządzenie losu

Miała nadzieję złowić dużą rybę, ale ostatecznie złapała miliardera – zrządzenie losu

Fumi dumnie podniosła siatkę.

„Dziękuję. Normalność jest nudna”.

Gdy odeszła, jedna z dziewczyn krzyknęła:

„Fumi, kiedy złowisz swoją największą rybę, nie zapomnij o nas”.

Nie odwracając się, Fumi odpowiedziała:

„Jeśli ją złowię, może ją poślubię”.

Brzeg powitał ją jak starego przyjaciela. Fale łagodnie się toczyły, mieniąc się w promieniach wschodzącego słońca, ciągnąc się bez końca, jakby kryły skarby przeznaczone tylko dla odważnych.

Fumi weszła do wody, chłód uderzył ją w nogi. Wzięła głęboki oddech. To – to było jej miejsce. Żadnego hałasu, żadnego osądzania, tylko ona i możliwości.

Starannie rozłożyła sieć, jej ruchy były wyćwiczone i pewne. Potem zatrzymała się, zamknęła oczy i wyszeptała cicho:

„Boże, niewiele mi potrzeba. Tylko jednego wielkiego cudu”.

Otworzyła jedno oko.

„No dobrze, może dwa. Jeden dla mnie, jeden dla mamy”.

Zarzuciła sieć do morza dramatycznym obrotem, który omal nie wytrącił jej z równowagi.

„Ach!” krzyknęła, próbując się uspokoić. „Jeśli dziś wpadnę do wody, to po prostu przeniosę się na stałe”.

Stała nieruchomo, obserwując fale, czekając, mając nadzieję i marząc.

W wiosce dziewczyny wciąż rozmawiały.

„Myślisz, że ona się kiedyś zmieni?”

„Zmieni się w co? W perukę i plotki? Jest zbyt uparta”.

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top