Weszło czterech operatorów, ubranych na czarno i z zasłoniętymi twarzami. Nie przetarli szlaku – wyglądał, jakby od początku należał do nich.
Poruszali się precyzyjnie, szybko i zdyscyplinowanie. Szok gości w jednej chwili przerodził się w kompletną panikę.
Czerwone lasery broni przetoczyły się przez pomieszczenie.
Richard zamarł.
„Czy to jakiś żart?! – krzyknął. – Wiesz, kim jestem?!”
Kopnięcie wyrwało mu ziemię spod nóg i upadł. Po chwili został złapany, z rękami związanymi za plecami.
Eleanor krzyknęła, gdy kolejny operator odciągnął ją z jej pozycji.
„Kim jesteś?!” krzyknął Richard. – „Nie możesz tego zrobić!”
Jeden z operatorów odpowiedział tylko jedną:
„Ruszaj się”.
—
W domu błysnęły czerwone światła awaryjne.
Drzwi ponownie się otworzyły i weszła nowa postać.
Duch.
Stary cień z wojskowej przeszłości, teraz stojący spokojnie pośród chaosu.
Rzucił Richardowi urządzenie satelitarne przed twarz.
Ekran ożył.
Na ekranie pojawiła się moja twarz.
Lily leżała za mną w sterylnej sali szpitalnej, spokojna i obandażowana.
Twarz Richarda wykrzywiła się.
„Ty…?” jęknął. „To twoja sprawka?!
„Ostrzegałem cię” – powiedziałem cicho. „Myślałeś, że jesteś chroniony”.
Krótka cisza.
„Teraz zaczyna się prawdziwa część” – dodałem.
Ghost skinął głową.
Wyniesiono laptopa.
Włamanie do systemu rozpoczęło się natychmiast.
Leave a Comment