Miguel Almeida zmarszczył brwi jeszcze bardziej.
„Znasz tę dziewczynę?” zapytał, nie potrafiąc ukryć irytacji i zmieszania.
Pielęgniarka podeszła do dziecka z mieszaniną zaniepokojenia i nerwowości.
— Luna… co tu robisz, kochanie? — zapytał cicho.
Dziewczyna nie odpowiedziała.
Ciągle patrzyła na Gabriela, jakby słyszała coś, czego nie słyszał nikt inny.
Pielęgniarka delikatnie dotknęła jej ramienia.
— Córko… nie możesz wchodzić do prywatnych pokoi.
Dopiero wtedy dziewczyna przemówiła:
Muszę mu pomóc.
Jej głos był łagodny, lecz niósł w sobie dziwną pewność.
Jakby dokładnie wiedział, co mówi.
Miguel spojrzał na pielęgniarkę.
Kim właściwie jest ta dziewczyna?
Pielęgniarka zawahała się przed odpowiedzią.
— Jest córką jednej ze sprzątaczek w szpitalu… Pani Rosy.
Miguel czuł, jak narasta w nim irytacja.
Czy chcesz mi powiedzieć, że córka kobiety sprzątającej podłogi przychodzi i wychodzi z najdroższego apartamentu w tym szpitalu, kiedy tylko chce?
Dziewczyna nie zwróciła uwagi na jego ton.
Ponownie podszedł do łóżka Gabriela.
— Luna! — zawołała pielęgniarka. — Wynośmy się stąd natychmiast.
Ale zanim zdążyła ją odciągnąć, Luna ponownie chwyciła Gabriela za rękę.
Położył swoją małą dłoń po lewej stronie swojej klatki piersiowej.
Potem zamknął oczy.
W tym momencie monitory ustawione obok łóżka zaczęły brzmieć inaczej.
Brzęczyk.
Brzęczyk.
Pielęgniarka szybko się odwróciła.
Czekać…
Podbiegła do monitora pracy serca.
To niemożliwe…
Miguel poczuł, jak całe jego ciało sztywnieje.
Co masz na myśli mówiąc, że „to niemożliwe”?
Pielęgniarka wpatrywała się w ekran.
— Chwilę temu… jego tętno gwałtownie spadło…
Spojrzała na Lunę.
Ale teraz… wszystko wraca do normy.
Oczy Miguela rozszerzyły się.
– Co?
Luna pozostała nieruchoma.
Jakby całe ciało było skupione na chłopcu leżącym w łóżku.
Kilka sekund później Gabriel kaszlnął ponownie.
Silniejszy niż wcześniej.
— Gabriel?! — krzyknął Miguel.
Pobiegł do swego syna.
Powieki chłopca zadrżały.
A po kilku sekundach…
Powoli otworzył oczy.
– Tato…?
Miguel, ledwo mogąc oddychać, trzymał twarz syna w obu dłoniach.
— Gabrielu! Synu… słuchasz mnie?
Głos dziecka był słaby, ale wyraźny:
— Tato… kim jest ta dziewczyna?
Miguel się odwrócił.
Luny nie było już przy łóżku.
Teraz stała przy drzwiach, trzymając szmacianą lalkę.
Leave a Comment