Rafael nie był już tylko kierowcą.
Dwór nie był już miejscem cichego porządku.
A Mateo… nie był już zupełnie niewidzialny.
Niektóre rzeczy zostały utracone.
Komfort.
Pewność.
Rafael nie był już tylko kierowcą.
Dwór nie był już miejscem cichego porządku.
A Mateo… nie był już zupełnie niewidzialny.
Niektóre rzeczy zostały utracone.
Komfort.
Pewność.
Złudzenie, że wszystko jest takie, jakie być powinno.
Ale coś innego zajęło ich miejsce.
Krucha świadomość.
Cicha zmiana, której nie można było cofnąć.
Pewnego wieczoru, gdy Rafael siedział znów w swoim mieszkaniu, otoczony tym samym przyćmionym światłem, rozmyślał o cenie tego, co zrobił.
Nie było dramatycznie.
Nie nastąpiło to natychmiast.
Ale to było prawdziwe.
I tak będzie dalej.
Zamknął na chwilę oczy, przypominając sobie głos Mateo, tym razem nie strach, lecz lekką pewność siebie, która nastąpiła po nim.
To nie było idealne zakończenie.
To w ogóle nie było zakończenie.
Ale to już się zaczęło.
A czasami było to jedyne, co człowiek mógł wybrać.
Leave a Comment