Mrugnęłam do niego. „Co?”
„Poznałam ją dwa tygodnie temu. Byłam w sklepie spożywczym i ciągle na siebie zerkałyśmy, bo… no cóż, jesteśmy do siebie podobne. Zaczęłyśmy rozmawiać i okazało się, że obie byłyśmy w rodzinie zastępczej. Żadne z nas nie wiedziało, że mamy rodzeństwo”.
Delilah przesunęła dziecko w ramionach i uśmiechnęła się smutno. „Porównałyśmy historie. Osie czasu się zgadzają. Pamiętam nawet chłopca z jednego z domów dziecka, który mógł nim być. Czekamy na test DNA, żeby to potwierdzić”.
Wpatrywałam się w nich, mój sceptycyzm walczył z niesamowitym podobieństwem, którego nie mogłam zignorować – to samo.
głęboko osadzone piwne oczy, ta sama uparta linia szczęki.
Caleb kontynuował. „Delilah zadzwoniła do mnie późno w nocy. Był nagły wypadek rodzinny – lot jej męża był opóźniony – i potrzebowała kogoś do opieki nad synem, Leo. Powiedziałem jej, żeby przyszła”.
„Byłem zbyt zmęczony, żeby wszystko wyjaśnić, kiedy mnie obudziłaś” – dodał.
Leave a Comment