Ale nie była sama.
Byli tam Lily i Daniel. I Brenda!
Wściekłość wezbrała we mnie tak gwałtownie, że prawie mnie oślepiła! Rzuciłam się w ich stronę, a mój głos rozniósł się echem po terminalu.
„Co się, do cholery, dzieje?!”.
Jessica odwróciła się gwałtownie, a jej oczy rozszerzyły się z paniki. Daniel natomiast ledwo zareagował. A Brenda, miała czelność się uśmiechnąć!!!
„Och, Charlotte” – powiedziała gładko, jakbyśmy były starymi przyjaciółkami. „Nie ma sensu robić sceny, kochanie”.
Zignorowałam ją, skupiając się na córce. Lily odwróciła się, a jej mała buzia rozpromieniła się na mój widok.
„Mamo!” – krzyknęła, biegnąc prosto w moje ramiona. Przywarła do mnie, wbijając małe paluszki w moją kurtkę. „Mówili, że będziemy…
Plaża”.
Zamarłam.
„Plaża?” Odsunęłam się lekko, patrząc na nią z góry. „Kto to powiedział?”
Wskazała na Brendę.
Zacisnęłam szczękę, odwracając się do nich. „Wywoziliście ją poza stan?!”. Mój głos był niski, drżący ze złości. „Bez mojej wiedzy?!”.
Brenda westchnęła dramatycznie. „Charlotte, serio…”
Daniel wtrącił się chłodnym, lekceważącym tonem. „Zabieramy ją na leczenie. Przesadzasz”.
„Leczenie?” warknęłam. „Jest przeziębiona!”
„Słońce i morskie powietrze szybko ją wyleczą” powiedziała Brenda, machając ręką. „Zarezerwowaliśmy już ośrodek na dwa tygodnie”.
Ścisnął mi się żołądek! Zaplanowali to. Spakowali jej torbę, kupili bilety, wszystko załatwili, nie mówiąc mi ani słowa!
Jessica zdusiła jęk. „Czekaj… co?” Odwróciła się do Daniela i Brendy. „Mówiliście, że wiedziała. Mówiliście, że się z nami tu spotka!”
Spojrzałam na nią ostro. „Okłamali cię, Jessico. Podstępem namówili cię, żebyś przyprowadziła tu moją córkę”.
Jessica zbladła. „O rany! Ja… ja nie wiedziałam”.
Leave a Comment