Wtedy to zauważyłam – różowy plecak Lily zniknął! Ten, bez którego nigdy nie wychodziła z domu.
I wtedy sobie przypomniałam.
AirTag!
Kilka miesięcy temu wsadziłam do tej torby mały lokalizator. Wtedy czułam się trochę niedorzecznie, jakbym popadała w paranoję. Ale teraz byłam za to wdzięczna!
Otworzyłam aplikację śledzącą, ledwo łapiąc oddech, gdy ładowała się lokalizacja.
I oto był.
Plecak Lily był na lotnisku!
Krew mi zmroziła krew w żyłach!
I przez chwilę mój umysł odmówił przetworzenia tego, co widziałam. Lotnisko? Co do cholery robiła moja córka na lotnisku?!
Nie zastanawiałam się dłużej. Wiedziałam, że muszę działać natychmiast! Więc chwyciłam kluczyki i wybiegłam!
Droga była rozmazaną plamą czerwonych świateł, na których ledwo się zatrzymywałam, i wściekłych klaksonów, które ignorowałam. Ciągle sprawdzałam aplikację, odświeżając lokalizację w kółko.
Wciąż na lotnisku.
Wciąż tam.
Przedzierając się przez niewielki ruch uliczny, przejeżdżając między czerwonymi robotami i omijając samochody z lewej i prawej strony, nie mogłam powstrzymać spekulacji, które kłębiły mi się w głowie. Czy Jessica była w to zamieszana? Czy została oszukana? Czy moją córkę wywożą z miasta? Z kraju?
Zanim wjechałam na parking, całe moje ciało było zdrętwiałe! Ledwo zaparkowałam porządnie i nawet nie zamknęłam samochodu – po prostu pobiegłam!
Przeciskałam się przez tłum, gorączkowo rozglądając się po twarzach. I wtedy to zobaczyłam!
Różowy plecak!
A obok niego stała Jessica!
Leave a Comment