Nie spanikowałem. Podszedłem do blatu w kuchni i wziąłem srebrny nieśmiertelnik, który przyniosłem ze sobą – ten, który przygotował Miller. Nacisnąłem przycisk aktywacji.
„Miller, widzisz to?”
„Mam wszystko, Eliasie” – usłyszałem głos Millera w słuchawce. „Kamera w kuchni nagrała wszystko – nóż, wyznanie o mężach, groźbę pod adresem dziewczyny. A GPS w jej telefonie właśnie się włączył. Biegnie do samochodu”.
„Puść ją” – powiedziałem, wychodząc na ganek. Chłodne nocne powietrze uderzyło mnie w twarz, gdy odrywałem głowę królika. „Myśli, że ucieka. Nie zdaje sobie sprawy, że już przekroczyłem linię mety”.
Usiadłem na schodach ganku i czekałem. Nie musiałem czekać długo.
Trzy minuty później cichą podmiejską ulicę zalały niebiesko-czerwone światła stroboskopowe sześciu radiowozów i dwóch zaciemnionych SUV-ów z Wydziału Śledczego (CID). Nie pojechali do mojego domu. Oblegali skrzyżowanie dwie przecznice dalej, gdzie SUV Isabelli został zablokowany przez ekipę Millera.
Obserwowałem, jak ją wyciągają z samochodu. Nawet z tego miejsca słyszałem jej krzyki – twierdziła, że jest ofiarą, a ja potworem. Ale gdy agenci CID odtwarzali dźwięk wysokiej rozdzielczości z kuchni, jej krzyki zmieniły się w długie, niskie zawodzenie osaczonego zwierzęcia.
Miller wszedł na mój podjazd, z rękami w kieszeniach. Spojrzał na mnie – na mężczyznę siedzącego na ganku w rozpiętym kostiumie króliczka, trzymającego głowę królika jak hełm.
„Wszystko w porządku, Kapitanie?”
„Misja zakończona sukcesem, Miller” – powiedziałem. „Ale ofiary… będą długo się goić”.
„Znaleźliśmy w jej torebce „ziołowe suplementy” – powiedział Miller. „Wystarczająco dużo naparstnicy, żeby zatrzymać akcję serca konia. Miała to skończyć dziś wieczorem, Eliasie. Byłeś w samą porę”.
Rozejrzałem się po domu. Lily stała przy drzwiach z moskitierą, a Cooper mocno opierał się o jej nogę. Oboje patrzyli na mnie, czekając, aż świat znów nabierze sensu.
Kiedy Miller odwrócił się, żeby wyjść, zatrzymał się. „A tak przy okazji, Eliasie… przeszukaliśmy jej samochód. Znaleźliśmy notes. Nie było tam tylko Sarah i reszty. Miała listę. Są na niej cztery inne nazwiska. Cztery inne „idealne rodziny”, które planowała odwiedzić”.
Rozdział 6: Ciężar sprawiedliwości
Proces Isabelli Thorne (lub Isabelli Vance, albo Isabelli Rossi, jak sąd ostatecznie się dowiedział) był największym skandalem w historii systemu sądowniczego Fayetteville. Nazywano ją „Czarną Wdową z Baz”.
Siedziałam w pierwszym rzędzie na galerii każdego dnia. Miałam na sobie mundur klasy A – wypolerowane medale i wyprostowany kręgosłup. Chciałam, żeby mnie zobaczyła. Chciałam, żeby zobaczyła mężczyznę, którego, jak jej się wydawało, wyrzuciła.
rozbolała.
Obrona próbowała twierdzić, że byłem agresywnym żołnierzem, który wymusił zeznania. Próbowali przedstawić Lily jako dziecko zdezorientowane traumą. Ale potem oskarżenie wezwało swojego głównego świadka.
Leave a Comment