„Tak, zamknęłam tego małego bachora w piwnicy” – głos Rachel rozbrzmiał w głośnikach Claire. „Udawała kaszel, żeby zwrócić na siebie uwagę. Vance pobiegł tam jak żałosna mamka. Boże, jaki z niego frajer. Naprawdę robię Claire przysługę, zostając tutaj. Jestem praktycznie jedyną dorosłą osobą w tym domu”.
W Chicago Claire upuściła długopis, zakrywając usta dłońmi z przerażenia, gdy uświadomiła sobie, co jej siostra zrobiła jej astmatycznej córce.
W domu Rachel nic nie wiedziała.
Nie zauważyła, że latarnie uliczne nagle zgasły. Nie zauważyła, że sygnał Wi-Fi w jej telefonie spadł do zera, przerwany przez wojskowy zagłuszacz sygnału.
Na zewnątrz, cztery czarne, nieoznakowane taktyczne SUV-y zatrzymały się na skraju posesji. Opony zaprojektowano tak, by jeździły bezgłośnie. Kilkunastu mężczyzn w czarnych jak smoła strojach taktycznych, z opuszczonymi noktowizorami, niczym cienie przesuwało się po zadbanym trawniku.
W domu Rachel zmarszczyła brwi, patrząc na telefon. „Halo? Fuj, tania usługa”.
Nagle wszystkie światła w rezydencji zgasły.
Gęsty bas popowej muzyki ucichł natychmiast. Dom pogrążył się w duszącej, absolutnej ciemności.
„Vance? To ty?” zawołała Rachel, a w jej głosie słychać było irytację. Po omacku szperała w ciemności, a jej wysokie obcasy stukały bezgłośnie o drewnianą podłogę. „Przestań się bawić skrzynką bezpieczników!”
Poszła w stronę korytarza.
Nagle na środku jej klatki piersiowej pojawiła się maleńka, jaskrawoczerwona kropka lasera.
Rachel zamarła. Spojrzała na czerwoną kropkę. Potem na jej ramieniu pojawiła się kolejna. I kolejny prosto w środek czoła.
Wydała z siebie przerażony, zdyszany jęk.
Nie było słychać tłuczonego szkła. Nie było głośnego trzasku drzwi. Zespół taktyczny użył moich kodów biometrycznych, aby po cichu ominąć inteligentne zamki. Byli już w środku.
„Kto tam?!” krzyknęła, cofając się, aż uderzyła w ścianę.
Dziesięć silnych, oślepiających latarek taktycznych błysnęło jednocześnie, uwięziając ją w krzyżowym ogniu oślepiającego białego światła.
Rachel zasłoniła oczy, szlochając z przerażenia. Otaczali ją ciężko uzbrojeni
Staruszkowie z uniesionymi karabinami, w całkowitej ciszy.
Leave a Comment