Jechałem na SOR z zimną, wyrachowaną agresją kierowcy wyciągarki w strefie działań wojennych. Omijałem czerwone światła i przeskakiwałem przez krawężniki. Dotarliśmy na SOR w niecałe sześć minut.
„Nagły przypadek pediatryczny! Ciężka niewydolność oddechowa!” – warknąłem, niosąc ją przez przesuwane szklane drzwi. Zespół medyczny rzucił okiem na jej sine usta i rzucił się na nas, wyrywając ją z moich ramion, żeby podać tlen i sterydy.
„Proszę pana, musi się pan odsunąć” – rozkazała pielęgniarka.
Stałem w poczekalni, ręce mi się trzęsły. Nie ze strachu. Z wściekłości tak absolutnej, tak wyrafinowanej, że czułem ją jak lód w żyłach.
Sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem zaszyfrowany telefon satelitarny.
Wybrałem bezpośredni numer do Centrum Dowodzenia Połączonych Operacji Specjalnych.
„Dowództwo” – odpowiedział surowy głos.
„Tu pułkownik Sterling” – powiedziałem głosem pozbawionym człowieczeństwa. „Kod autoryzacyjny Delta-Dziewięć. Zagrożenie wewnętrzne jest bezpośrednie. Zbierzcie Fireteam Alfa na moich współrzędnych. Wykonajcie protokół cichego włamania w moim głównym miejscu zamieszkania”.
„Proszę pana?” – zawahał się operator. „Delta-Dziewięć to protokół siły śmiercionośnej dla celów o wysokiej wartości”.
„Wiem dokładnie, do czego służy” – powiedziałem cicho. „Cel jest zablokowany. Wykonajcie”.
W luksusowym pokoju hotelowym w Chicago moja żona Claire przeglądała kwartalny raport finansowy na swoim iPadzie.
Nagle na jej ekranie nastąpiła awaria. Arkusz kalkulacyjny zniknął, zastąpiony czarnym ekranem ładowania. Na górze mignęła zielona linia kodu wojskowego, a za nią pieczęć Departamentu Obrony. Następnie na ekranie pojawił się obraz wideo na żywo.
To były kamery bezpieczeństwa z naszego salonu.
Rozkazałem mojej jednostce wywiadowczej przejąć jej połączenie. Claire była niezwykle lojalna wobec swojej siostry. Gdybym jej powiedział, co się stało, próbowałaby to racjonalizować. Musiała poznać prawdę. Musiała zobaczyć, kogo dokładnie chroni.
Na iPadzie Claire transmisja pokazywała Rachel nalewającą sobie kolejny kieliszek wina, śmiejącą się i rozmawiającą przez telefon.
Leave a Comment