Po cichu wpuściłam go do mieszkania. Podszedł do łóżka i długo patrzył na śpiącą Alinę. W jego oczach pojawiły się łzy. „Wiem, że jestem złym ojcem” – wyszeptał. „Ale ją kocham. Zawsze będę ją kochał”.
Nie odpowiedziałam. Widziałam, że jest szczery, że naprawdę mu przykro. Ale nie mogłam mu wybaczyć. Stał jeszcze chwilę przy łóżku, a potem odwrócił się i wyszedł. Zamknęłam za nim drzwi i długo na nie patrzyłam, jakbym czekała na jego powrót. Ale nie wrócił.
Życie toczyło się dalej. Alina stopniowo wracała do zdrowia, stając się coraz bardziej aktywna i radosna. Ja nadal pracowałam, opiekowałam się córką i snułam plany na przyszłość.
Pewnego dnia, gdy spacerowałyśmy po parku, Alina nagle się zatrzymała i spojrzała na mnie. „Mamo” – powiedziała – „czy już nigdy nie zobaczymy taty?”.
Westchnęłam i usiadłam obok niej. „Nie wiem, córko” – odpowiedziałam. „Może kiedyś. Ale na razie lepiej nam samemu”.
Alina przytuliła mnie i przytuliła. „Kocham cię, mamo” – wyszeptała.
„I kocham cię, córko” – odpowiedziałam, całując ją w czoło.
W tym momencie byłyśmy szczęśliwe. Byłyśmy razem i to było najważniejsze. Wiedzieliśmy, że przed nami jeszcze wiele trudności, ale damy sobie radę z każdym
wszystko, razem.
Leave a Comment