czach błyszczały łzy. Spojrzała na Raisę Pietrownę z niemym wyrzutem, z niezrozumieniem i z jakąś niedziecinną mądrością. W końcu, zebrawszy siły, powiedziała cichym, ledwo słyszalnym głosem:
„Babciu, dobrze odpoczęłaś za te pieniądze na moją operację?”
Pokój zdawał się zastygnąć w bezruchu. Raisa Pietrowna, która wcześniej promieniowała zadowoleniem, zbladła. Otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich ani jeden dźwięk. Igor, stojący nieopodal, spuścił głowę, jakby czekał na cios.
Ciszę przerywał jedynie słaby, przerywany oddech Aliny. W jej oczach, zazwyczaj pełnych dziecięcej radości, malował się teraz dorosły, niepojęty smutek.
Poczułam, jak ogarnia mnie fala lodowatego spokoju. Podeszłam do łóżka, delikatnie pogłaskałam córkę po głowie i zwracając się do Raisy Pietrowna, powiedziałam cicho, ale stanowczo: „Nie masz tu nic innego do roboty”.
Raisa Pietrowna próbowała zaprotestować, mamrotać coś o wnukach i więzach rodzinnych, ale przerwałam jej jednym spojrzeniem. W tym spojrzeniu było tyle bólu i rozczarowania, że Raisa Pietrowna urwała.
„Igorze, odprowadź matkę” – powiedziałam, nie patrząc na niego. „I nie wracaj”.
Gdy tylko lekarze pozwolili, odebrałam Alinę ze szpitala. Spakowałam nasze rzeczy i wyszłam, zostawiając Igorowi tylko krótką wiadomość: „Wnoszę pozew o rozwód”.
Igor próbował się ze mną skontaktować, prosił o wybaczenie, błagał o szansę. Mówił, że kocha Alinę, że popełnił błąd. Ale ja byłam nieugięta. Nie mogłam mu wybaczyć zdrady, obojętności.
Kilka tygodni po wypisie ze szpitala złożyłam pozew o rozwód. Proces przebiegł szybko. Igor nie protestował, zdając sobie sprawę, że stracił wszystko.
Po rozwodzie czułam się wolna. Byłam sama, ale silna. Miałam Alinę, moją miłość i nadzieję.
Wynajęłam małe mieszkanie na obrzeżach miasta. Podjęłam dwie prace, żeby utrzymać siebie i córkę. Było ciężko, ale nie narzekałam. Wiedziałam, że to wszystko jest tymczasowe, że Alina wkrótce wyzdrowieje i będziemy mogli zacząć nowe życie.
Pewnego wieczoru, gdy Alina już zasnęła, zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Igora na progu. Wyglądał na wyczerpanego i przygnębionego. „Wiem, że nigdy mi nie wybaczysz” – powiedział. „Ale musiałem przyjść. Chciałem zobaczyć Alinę”.
Leave a Comment