„Opowiedz mi więcej o Technovie” – powiedziałem, odwracając uwagę od mojego rzekomego ubóstwa. „Jakie rozwiązania AI teraz rozwijasz?”
Derek wyraźnie nadął pierś, a chwilową irytację ustąpiła miejsca dreszczykowi emocji wywołanemu rozmową o sobie. „Przełomowe rozwiązania. Algorytmy uczenia maszynowego dla efektywności korporacyjnej, analityka predykcyjna, zautomatyzowane drzewa decyzyjne. Rewolucjonizujemy sposób funkcjonowania firm”.
„Fascynujące” – powiedziałem, szczerze zainteresowany firmą, w którą włożyłem całe życie. „Firma istnieje już długo?”
„Około trzydziestu lat, ale naprawdę rozkręcili się w ostatniej dekadzie. Wcześniej to był pewnie kolejny garażowy startup, wiesz?” Powiedział „garażowy startup” tym samym tonem, którego używa się w odniesieniu do „pchlego targu”. „Teraz osiągamy poważne przychody. Jestem na dobrej drodze do awansu na stanowisko dyrektora działu, a może nawet kierownika regionalnego”.
Nancy uśmiechnęła się dumnie. „Derek jest niesamowicie zdeterminowany. Czasami pracuje po sześćdziesiąt godzin tygodniowo”.
„Sukces wymaga poświęceń, panie Wood. Moje pokolenie to rozumie” – oświadczył Derek, sugerując, że moje pokolenie nie. „Świat biznesu szybko się zmienia. Trzeba się dostosować, bo inaczej zostaniemy w tyle”.
„Zmiany bywają trudne” – powiedziałem, biorąc łyżkę zaskakująco dobrego kremu pomidorowego.
„Dokładnie! Dlatego jestem na bieżąco. Uczestniczę w seminariach, stale nawiązuję kontakty. Nie wystarczy już tylko płynąć z prądem”. Wykonał gest widelcem. „Ludzie w twoim wieku, bez urazy, czasami tkwią w starych schematach. Świat się zmienił”.
Nancy poruszyła się niespokojnie. „Derek po prostu ma na myśli, że od czasów, gdy tata zajmował się biznesem, wiele się zmieniło”.
„Zgadza się. Ewolucja” – skinąłem powoli głową. „Przetrwanie najsilniejszych”.
Derek zupełnie nie wyczuł stali w moim głosie. „Zgadza się! Firmy takie jak Technova nagradzają innowacyjność i wyniki. Staromodne myślenie nie wystarcza. Potrzebujemy świeżych perspektyw, agresywnych strategii”. Pochylił się konspiracyjnie. „Między nami, niektórzy starsi pracownicy… cóż, powiedzmy, że nie nadążają. To balast, jeśli mam być szczery”.
Balast. To zdanie padło i zapadło w pamięć. Mówił o moich przyjaciołach. Mówił o mężczyznach i kobietach, którzy razem ze mną zbudowali tę firmę. „Starsi pracownicy muszą jednak mieć ogromne doświadczenie” – zasugerowałem łagodnie.
Derek wzruszył ramionami, ignorując trzy dekady instytucjonalnej wiedzy jednym tchem.
gest. „Doświadczenie bez adaptacji to po prostu stagnacja. Firma lepiej by zrobiła, gdyby połowę kadry kierowniczej zastąpili głodni sukcesu młodzi, utalentowani ludzie”.
Nancy zaśmiała się nerwowo. „Derek jest bardzo pasjonatem efektywności”.
Leave a Comment