po prostu podpisz to cholerstwo. Moglibyśmy pojechać na wyspy, w końcu zrobić sobie przerwę, na którą zasługujemy”.
„Wiem” – westchnęłam, pocierając skronie. „Ale muszę wszystko sprawdzić. To zbyt piękne, żeby było prawdziwe”.
Mina Angeliki stężała. „Jesteś zbyt ostrożny, Adamie. Zawsze szukasz negatywów. Czasami trzeba po prostu wziąć to, co twoje”.
„To nie drobnostka, Angelica” – powiedziałam ostrzej, niż zamierzałam. „To moja firma. Moja odpowiedzialność. Jeśli coś pójdzie nie tak, wszystko spada na mnie”.
„Przesadzasz” – prychnęła. „Mam już dość czekania, aż przestaniesz być taki nieśmiały. Chcę tylko, żebyśmy żyli tak, jak na to zasługujemy”.
Rozmowa się zakończyła, wisząc w powietrzu niczym stęchłe perfumy. Wycofałem się do biura, czując na barkach presję ze strony żony. Ufałem swojej intuicji, a ta podpowiadała mi, że coś jest nie tak z tą umową. Ale pragnienie Angeliki, by osiągnąć status, luksus, życie na wyższym poziomie, było nieustępliwą siłą.
Weszła później z kolejnym kieliszkiem wina w dłoni, z łagodnym, błagalnym wyrazem twarzy. „Przyjrzałeś się jej jeszcze raz?” – zapytała. „To idealna oferta, Adam. Wszyscy tak mówią. Nie chcesz, żeby wymknęła się komuś innemu, prawda?”
Jej wytrwałość była wyczerpująca. Miałem dość walki, dość napięcia. „Nie podpiszę niczego, dopóki nie będę pewna na 100%” – powiedziałam zmęczonym głosem.
„Dobrze” – warknęła, a jej słodka maska zniknęła. „Załatw to”. Odwróciła się i zatrzasnęła za sobą drzwi.
Następnego ranka presja nie ustawała. Przy croissantach i świeżo wyciśniętym soku pomarańczowym znów się uśmiechała. „Obiecałaś, że wkrótce się zdecydujesz” – zaćwierkała. „Tak się cieszę na nasze wakacje”.
„Podejmę decyzję do końca tygodnia” – ustąpiłam, żeby mieć chwilę spokoju. Kłamstwo smakowało mi gorzko.
„Hura!” – wykrzyknęła, przytulając mnie. „Tak bardzo cię kocham”.
W biurze miałam właśnie zadzwonić do Zachary’ego Myersa, gdy zauważyłam moją wieczorną sprzątaczkę, Victorię, odkurzającą regały z książkami. Była cichą, prawie niewidoczną postacią w biurze, samotną matką małej córki. Zaskoczyła się, kiedy do niej przemówiłam.
„Wszystko skończone, Victorio?” – zapytałem.
Leave a Comment